Za rzeki nasze i wasze...

Autor: Artur Wysocki | Dodany: 2004-06-17

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Batalia o Polskie rzeki trwa. Zakusy wszelkiej maści instytucji, aby wydać pieniądze podatników na walkę z zagrożeniami powodziowymi, meliorację i umacnianie brzegów czy inne wydumane inwestycje wydają się z roku na rok rosnąć. Realizacja tych niecnych zamierzeń prowadzi do dewastacji, jakich byliśmy świadkami nad rzekami południowej Polski (choćby regulacje w dorzeczach Wisły, Bóbru czy Wieprza). Na Pomorzu w skandaliczny sposób wycięto drzewa nad Słupią, uregulowano brzegi Raduni, czy zmeliorowano Bytową. Drugim rodzajem zagrożeń są prywatni inwestorzy, którzy dla osobistych zysków są gotowi zniszczyć najpiękniejsze odcinki polskich rzek, budując tuczarnie pstrąga lub zapory dla celów energetycznych. Tak się dzieje nad Łupawą, w Damnie i Poganicach, na Słupi w Bydlinie, na Wieprzy w Pomiłowie i na wielu innych rzekach naszego kraju.





















Istnieje tylko jedna droga, aby tym działaniom dać odpór. Jest nią silny, zdecydowany i nieustępliwy sprzeciw obywateli. Sprzeciw wyrażany na każdej płaszczyźnie społecznej wypowiedzi, we wszelkich mediach, zwłaszcza prasie lokalnej, w protestach skierowanych do wszystkich szczebli władzy samorządowej i państwowej, w manifestacjach, w działaniach lobbingowych na rzecz polskiej przyrody. Są organizacje przyrodnicze i ekologiczne, wśród których można szukać sprzymierzeńców. Wraz z protestami powinny iść racjonalne działania gospodarskie, powinniśmy wykazać, że walczymy o nasze wody, bo wiemy, co dla nich dobre, a co dobre dla rzek dobre dla regionu. Jeśli władze to zrozumieją to plany budowy kolejnej elektrowni nigdy nie opuszczą gminy, bo już samorząd oceni je negatywnie.





























W myśl tej filozofii wędkarze z Pomorza zorganizowali Protest Przeciw Dewastacji Polskich Rzek. Jako miejsce wybrano piękną Łupawę w miejscowości Damnica, nieopodal lokalizacji planowanej elektrowni. Przybyli koledzy znad pomorskich rzek relacjonowali zagrożenia i bolączki, z którymi borykają się rzeki płynące przez ich region. Wszystkie wystąpienia przeplatane były happeningiem z użyciem niebezpiecznego narzędzia „piły spalinowej”. Rafał Słowikowski z klubu „Pstrąg” opowiedział o zagrożeniach związanych głównie z przegradzaniem Wdy i Raduni. Wejcherowskiego „Lipienia” reprezentował Michał Kusterski, który przedstawił sytuację nad Redą i problemy z gospodarką ściekową w jej dorzeczu. Zygmunt Lisiecki, największy przyjaciel rzek spośród wszystkich radnych w Polsce omówił problemy Łeby. O Łupawie i Słupi opowiedział przedstawiciel Słupskiego Klub Wędkarstwa Muchowego „Trzy Rzeki”. O Czernicy i problemach związanych z hodowlami nad nią usytuowanymi omówił przedstawiciel nowopowstającego „Towarzystwa Miłośników Rzeki Czernicy” Edward Jankowski.



























O starych i planowanych zaporach na Wieprzy mówił również Wiesław Halbina z „Towarzystwa Miłośników Wieprzy”. Mirosław Gaj reprezentował Parsętę. Dużym zainteresowaniem cieszyło się wystąpienie Steffana Jonesa, zawodowego wędkarza i autora wędkarskich artykułów z Walii. Opowiedział on o dochodach, jakie czerpie region z turystyki wędkarskiej i ochroniarskich praktykach na wspaniałych brytyjskich trociowo – łososiowych rzekach.




























Również dzieci zorganizowały swoją część manifestacji i przedstawiły prace malarskie obrazujące śmierć rzeki.
















































































  1  2  następna   


Frąckiewicz - majówkowe haute couture


Żaby bez zaklęć


Ostafin - lipieniowe wyloty


Wysocki – na zimowego potoka


Frąckiewicz - duże mokre