Jak budować przyszłość wędkarstwa muchowego?

Autor: Jim Krul | Dodany: 2002-12-10

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Tekst ten, a w zasadzie wizytówkę wspaniałej i posiadającej już kilkudziesięcioletnią tradycję organizacji dla dzieci napisał specjalnie dla NaMuche.pl jeden z najwybitniejszych amerykańskich muszkarzy Jim Krul.
Być może kiedyś uda się w Polsce stworzyć coś podobnego. Co Wy na to?!



Aby zachować wszystko, co pragniemy; aby przetrwało to, co ma przetrwać; by wyrosło to, co ma wyrosnąć, potrzebne jest tylko jedno – ktoś, kto upewni się, iż rzecz została doprowadzona do końca. Kluby sportowe prowadzą swoje szkółki, w których wychwytuje się przyszłe talenty. Trenerzy obserwują rozgrywki niższych lig, a nawet odwiedzają podwórka, aby zapewnić swym drużynom późniejsze sukcesy. W szkołach uczą się przyszli liderzy biznesu, żołnierze ćwiczą na poligonach, by chronić nasze życie i prawa...Wędkarze muchowi przekazują swą wiedzą innym, by zapewnić przyszłość naszym łowiskom, chronić naturalne środowisko i kultywować stare, tradycyjne metody połowu ryb...Nasi uczniowie przekażą swe doświadczenia dalej – nikt nie może przerwać tego cyklu.

Dzięki poszanowaniu dla tradycji muszkarstwo ma się całkiem dobrze. W naszych rzekach utrzymywany jest właściwy stan wody, wprowadzenie powszechnej zasady wypuszczania złowionych ryb poprawiło stan ich populacji, zarybia się potoki coraz lepszym jakościowo narybkiem, intensywne wysiłki na rzecz ochrony łowisk zaowocowały większym komfortem wędkowania. Przekazujemy następnemu pokoleniu muszkarzy więcej, niż sami otrzymaliśmy.

Taka sytuacja nie może zostać zmarnowana. Następująca po nas generacja ma znacznie bogatszy wybór – telewizja, gry wideo, aktywny styl życia, wiele możliwości zabawy...Młodzież nie zawsze chce poznawać coś nowego, nie ma w sobie pędu do nowego, nie podejmuje wyzwań...Nasze zadanie nie zostało, więc wypełnione do końca. Musimy przekazać młodszym naszą pasję, wzbudzić w nich pożądanie...

„Utrzymywanie prawa moralnego jest opoką człowieczeństwa i fundamentem,
na którym każdy z nas buduje wzorzec swego postępowania. Wszyscy mamy obowiązek świecić przykładem, traktować otaczającą nas przyrodę i rzeki jak coś najdroższego; zachowywać się godnie; dbać o bezpieczeństwo innych i o nasze wspólne dziedzictwo”


Tak brzmi ostatni akapit creda „Bractwa Dzikiego Kura” (The Brotherhood of Jungle Cook). Do zasad w nim zawartych musimy się stosować wszyscy. Bractwo Dzikiego Kura jest dziś międzynarodową organizacją wędkarzy muchowych, której zadaniem jest nauczanie młodych zasad ochrony wód i łowienia ryb metodą muchową. Założone w latach 40. XX wieku przez grupę pasjonatów, pełni istotną rolę edukacyjną, a jego członkowie nie ustają w wysiłkach, aby przekazać przyszłym pokoleniom to, co w muszkarstwie najpiękniejsze.

Członkiem Bractwa zostaje się wyłącznie na imienne zaproszenie, każdy ma obowiązek rocznego sponsorowania młodej osoby i nauczania jej zasad wędkarstwa muchowego oraz ochrony przyrody. Działalność organizacji wspomagana jest obecnie przez jej niezależną kapitułę, która opracowała sześcioletni program nauki wędkarstwa muchowego.

Uczestnicząca w nim młodzież poznaje prawa rządzące przyrodą, uczy się wiązania much, techniki rzutów, wypuszczania złowionych ryb, entomologii, etyki i bezpiecznego łowienia. Końcowym etapem programu jest wspólne łowienie z mistrzami. Po zakończeniu kursu jego uczestnicy sami uzyskują tytuł „mistrza wędkarstwa muchowego” i mogą brać udział w pracach organizacji w charakterze instruktorów i nauczycieli młodzieży. W ten sposób zachowana zostaje ciągłość cyklu kształcenia. Bractwo jest wielką i elitarną organizacją, ale nie trzeba być jej członkiem, by wyznawać propagowane przez nią zasady. Wszyscy możemy promować wędkarstwo muchowe – po prostu przekazując nasze doświadczenie młodszym. Przyszłość należy do nich.

zdjęcia: John Waldron (Thanks a lot, John!)
tłumaczenie:Paweł Oglęcki



Ostafin - lipieniowe wyloty


Żaby bez zaklęć


Chruszczewski - mokra forever


Banachowski - muchy szczupakowe


muchy trociowe Edmunda Antropika