Klub Wędkarski „Pstrąg” w Gdańsku...

Autor: Robert Tracz | Dodany: 2003-02-19

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Klub, zrzeszający entuzjastów sztucznej muchy z Trójmiasta, powstał w 1985 roku na parkowej ławce jednego z gdańskich osiedli. Inicjatorem był kolega Tomasz Leroch, późniejszy, wieloletni prezes Klubu. Początki były pionierskie – zarzucano nam, między innymi, elitarność i rozbijanie wieloletnich, utrwalonych struktur. Czas pokazał, że zarzuty były nieuzasadnione, a Klub swą aktywnością oraz nowymi formami działań obronił się sam i dziś jest potrzebnym, docenianym partnerem dla PZW, z którym współpracuje w zakresie ochrony i zarybień wód „krainy pstrąga i lipienia”. Po latach, niejako bazując na naszych doświadczeniach, powstały w Trójmieście, Wejherowie, Lęborku, Słupsku… inne, podobne Kluby, Sekcje i Towarzystwa.

Do skromnego kalendarza imprez sportowych weszły nowe, jak chociażby Muchowy Puchar Trójmiasta, rozgrywany corocznie na Raduni, zawody o Puchar Prezesa, połączone z piknikiem rodzinnym, czy zawody towarzyskie z Klubem „Jętka” na Wdzie. Dużym powodzeniem cieszą się wędkarskie giełdy, pokazy wykonywania sztucznych much, pokazy slajdów i spotkania ciekawymi ludźmi; wędkarzami, ichtiologami, publicystami… Klubowe przyjaźnie utrwalają się podczas wędkarskich eskapad, nad San, Gwdę…a ostatnio również do Skandynawii i Mongolii.

W latach dziewięćdziesiątych z inicjatywy naszego muszkarskiego nestora i „guru”, Mundzia Antropika, zaczęliśmy upowszechniać zasadę „no kill” oraz haki bezzadziorowe – dziś obowiązują na wszystkich zawodach krajowych. W wędkarstwie sportowym, w Grand Prix Polski, dorobiliśmy się dwóch tytułów wicemistrzowskich w drużynie. Andrzej Wawryka, Maciej Wołkowicz, Andrzej Bobryk, Krzysztof Machulski, to czołowi, znani w kraju zawodnicy. Muszkarski „staż” odbył w naszym klubie również Artur Wysocki ze Słupska i wielu innych kolegów.

Zajęcia klubowe i uczestnictwo w zawodach, to jeden z aspektów działalności, drugi, ważniejszy to ochrona lipieniowych i pstrągowych łowisk. Każdego roku biegamy z wiaderkami wzdłuż cieków, rozprowadzając w nich wylęg i narybek potokowca. Pontonami z sadzem spływamy Radunią, Wdą, Wierzycą… zarybiając je lipieniem. Uczestniczymy w kontrolach, znakujemy ryby, bierzemy udział w bonitacjach i przerzutach ryb na tarliska. Kilka rzek oznakowaliśmy wykonanymi społecznie tablicami.

















Przed kilku laty uparliśmy się by mieć trociowe łowisko na Redzie. Mając szerokie poparcie środowisk wędkarskich w Trójmieście, doprowadziliśmy do przebudowy przepławki i wręcz wymusiliśmy na ichtiologach i działaczach zarybianie rzeki smoltami troci wiślanych. Obecnie dorodne trocie wycierają się pod Wejherowem i łowione są na całej rzece. Restytucja troci w Redzie to zapewne nasz największy, wspólny sukces.

Są i problemy, poważne, narastające lawinowo. Jednym z największych jest ciągle postępująca dewastacja rzek przez meliorantów, właścicieli tuczarni ryb (wciąż powstają nowe), niektórych dzierżawców wód oraz kłusowników; sieciarzy i elektryków. Nad brzegami rzek przybywa śmieci i plastikowych odpadów. Nadwerężone pogłowie pstrągów i lipieni, dziesiątkują wydry i norki amerykańskie, które nie mając wrogów naturalnych, rozmnożyły się ponad miarę nad wszystkimi pomorskimi rzekami, i co gorsza, nikogo to, oprócz nas wędkarzy nie interesuje.

Mamy licznych sojuszników, lecz niekiedy odnosimy wrażenie, że „armia” przeciwników jest o wiele bardziej potężna i wpływowa. W wieloletniej batalii o atrakcyjność, czystość i drożność łowisk, wciąż uderzamy w mur głupoty, podpierany przez szeregi tępogłowych działaczy, skorumpowanych urzędników i lokalne sitwy. Zanik pewnych ideałów i wartości (także etyki wędkarskiej i szacunku dla przyrody) oraz prywata, a także bezrobocie, bieda i apatia wśród znacznej części społeczeństwa, dopełniają aktualny stan rzeczy nad naszymi wodami, i nie tylko nad nimi.

Czasem ”ręce opadają”, ale racja jest po naszej stronie – jesteśmy o tym przekonani – i dlatego wciąż działamy na rzecz naszych łowisk i namawiamy do tego innych, wierząc, że prędzej czy później sytuacja musi ulec zmianie na lepsze, że będziemy łowić pstrągi i lipienie w naszych czystych, rybnych rzekach, przepływających przez normalny, środkowoeuropejski, cywilizowany kraj. Oby stało się to jak najprędzej.



Witryna Klubowa: www.club-trout.impreza.pl
Inne materiały autora:


Paszko - made of biots


Łaniewicz - streamerowo


Paszko - zimowe streamerki


Banachowski - małe i jeszcze mniejsze streamery


Banachowski - z kozą na szczupaka