It's crazy...

KONIK POLNY



Wykonanie konika polnego ciągle sprawia mi wiele problemów. Po prostu żaden pojedynczy element tej muchy nie jest łatwy. Tak jak w wędrownym świerszczu, odwłok zrobiony jest z nachodzących na siebie pasm chenille, które uprzednio nadpalam nad płomieniem nadając ich zakończeniom smukły, wrzecionowaty kształt. Tułów to kombinacja dubbingu i rafii. Zarówno odwłok jak i tułów pokryte są ułożonymi w poprzek kawałkami przezroczystego Flexibody i przewiązane, cienką, bezbarwną żyłką. Skrzydełka to znowu moje syntetyczne wyroby z serii „Masterclass close to the nature”, a odnóża wykonane są z „Japanese fly tying legs”. Czułki to cienkie stosiny piórek, a żuwaczki spłaszczone „Japanese fly tying legs”. Oczy wykonuję z nadpalanych i malowanych na czarno odcinków grubej żyłki.
Pomimo trudności w wykonywaniu tej muchy, konik polny należy do moich ulubionych wzorów. Standardowa wersja zabiera mi około 110 godzin, ale za cel postawiłem sobie wykonanie nowej, bardziej zawansowanej wersji tej muchy. Używając nowych materiałów i metod, próbuję ostatnio tworzyć osobno poszczególne części tej muchy. Na razie jestem bardzo zadowolony z rezultatów, ale wygląda na to, że mój nowy konik zajmie mi około trzystu godzin.

Paul Whillock

Możesz dowiedzieć się więcej o autorze i jego muchach czytając tekst "W szaleństwie jest metoda..." Maćka Goreckiego.

NaMuche.pl