It's crazy...

WYCHODZĄCA WIDELNICA



Jest to niesamowicie skomplikowana do wykonania mucha, ponieważ odstęp pomiędzy wyłaniającym się, dorosłym owadem, a zrzucaną wylinką wynosi tylko 8-9 milimetrów. Na tak małej przestrzeni bardzo trudno precyzyjnie operować bobinką. Ta mucha to w zasadzie dwie muchy, ponieważ osobno wykonywany jest wyłaniający się owad i osobno powłoka. Dopiero po wykonaniu dorosłego owada na specjalnie wygiętym trzonku haczyka, ta część przymocowywana jest do haczyka, na którym będzie wykonana wylinka.
Ogonki i czułki wykonane są z promieni piór bażanta. Tułów, powłoka głowy, przedplecze wykonane są z Flexibody. Skrzydełka z rafii, pękniętą powłokę nimfy imituje kawałek postrzępionego Flexibody.
Skrzydełka wykonane są z rafii, odnóża to „Japanese fly tying legs” powleczone lakierem. Do nich doklejam drobne promyki piór strusia. Oczy są oczywiście z nadpalonej żyłki.
Obecnie eksperymentuję z bardziej zaawansowaną wersją muchy. Wylinka ma być super cienka, przezroczysta i oczywiście pusta w środku. Przezroczystość wylinki sprawi, że tak jak w naturze, wyłaniający się owad będzie częściowo widoczny przez transparentny materiał! Jedyny problem, jaki z tym mam to przewidywany czas wykonania tej muchy: około 400 godzin. Ufff! Nie będzie łatwo...

Paul Whillock

Możesz dowiedzieć się więcej o autorze i jego muchach czytając tekst "W szaleństwie jest metoda..." Maćka Goreckiego.

NaMuche.pl