Kopyto Romana

Autor: Artur Wysocki | Dodany: 2003-07-02

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Udało mi się namówić Romka Sila, doskonałego słupskiego muszkarza, członka Klubu ,,Trzy Rzeki” do prezentacji swojej oryginalnej konstrukcji. I od razu mówię, że streamery te nie są tylko ciekawostką w arsenale muszkarskich imitacji.





















Od lat byłem świadkiem jak Romek próbuje pobudzić muchę do pracy w wodzie. Na początku nawlekał na żyłkę krążki z pleksi. Nanizany na żyłkę „ster” o średnicy ok. 1cm luźno opierał się w trakcie prowadzenia o oczko. Powstające za nim turbulencje wprawiały skrzydełka muszki w niesamowite drgania. Niestety próby terenowe wykazały, że łowienie na te przynęty jest bardzo uciążliwe. Po pierwsze były problemy z podrywaniem przynęty z wody, po drugie kłopotliwe były rzuty.

Kolejną próbą było doklejenie do paska zonkera kawałka tej samej skórki tylko od spodu. Powstawał w ten sposób niby ogonek. Imitacja rybiego ogonka była udana i właściwie można było eksperymenty na tym zakończyć. Romek jednak nie odpuszczał. Tak doszedł do pomysłu, by pasek najpierw zagiąć, a dopiero później zaklejać. W ten sposób sierść z dolnej części ogonka była trwale odgięta w kierunku oczka. To był strzał w dziesiątkę! Sierść ustawiona pod prąd stawia w wodzie większy opór i wprawia ogonek w drgania do złudzenia przypominające ruchy rybki. Zasada działania tej przynęty jest podobna jak w słynnym kopycie, tylko drgania są oczywiście bardziej subtelne. Próby w wodzie potwierdziły walory muchy. Dzisiaj twórca poszedł jeszcze dalej i dolny pasek ogonka nie jest doklejany do końca. Stercząca końcówka skóry dodatkowo zwiększa opór wody i wibracje ogona są wyraźniejsze.

Oto, co powiedział mi Roman na temat zasad konstruowania kopyta.

,,Jako sierści używam najczęściej łapek z zimowego lisa, lub królika. Łapki mają tą zaletę, że wyraźnie jest w nich zróżnicowana długość włosa tzn. przy nadgarstku jest krótsza a między pazurkami dłuższa (ten sam efekt można uzyskać przez cięcie wyprawionych skórek królika, wiewiórki i innych w poprzek, tzw. cross cut – red.). Dłuższa sierść dobra jest na ogonek, a krótsza na tułów. Łapki dostaję od kuśnierza za darmo. Oczywiście, gdy nie mamy łapek może to być inna sierść, ważne by miała odpowiednio krótką sierść. Bardzo ważna jest sama skóra, nie może być twarda ani surowa, bo wtedy ogon nie będzie pracował. Główki muddlerów muszą być wyraźnie rozbudowane górą, co stabilizuje muchę. Bródkę należy z tych samych powodów dawać bardziej oszczędną. Do podklejania skóry używam kleju super glue. Z jego pomocą mocuję mylar do trzonka, a do mylaru grzbietowy pasek skóry. Należy tylko uważać, aby nie posklejać sierści. Nie stosuję żadnych przewiązek. Gdy zauważymy, że mucha przekręca się na jedną ze stron możemy spróbować całość delikatnie obrócić. Niestety będą zdarzać się takie egzemplarze, których praca w wodzie nie będzie satysfakcjonująca i trzeba będzie je spruć.”

Od siebie mogę dodać, że mucha ta spodobała się w tym roku również trociom. Konstrukcja ta jest całkowicie autorska i nie widziałem w muszkarskich katalogach much tego typu, lecz jak znam życie jest całkiem prawdopodobne, że zostały one już dawno gdzieś opisane. Jeśli tak jest proszę o informacje.

Galerię wyjątkowych much Romana Sila możesz zobaczyć tutaj
NaMuche.pl
Inne materiały autora:


Wysocki – na zimowego potoka


Mokot - big fly & big game


Rekowski – makrelka, polska mucha


Chruszczewski - mokra forever


Pieślak - czarne, ale nie do końca...