Glajcha...

Autor: Przemek Paszko | Dodany: 2003-07-16

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Glajcha, to popularna nazwa imitacji dżdżownicy. Glajcha zasadniczo imituje zwykłego, drobnego „czerwonego robaka”, choć wiele wzorów z racji wielkości i kształtu odwzorowuje inne organizmy, jak choćby wielkie rosówki, czy znacznie drobniejsze larwy ochotek. Tak więc przemierzając Polskę spotkamy masę odmian muchy zwanej potocznie glajchą. Będę różniły się nie tylko materiałami, czy techniką wykonania, ale również wielkością i kolorystyką. Ale o tym za chwilę, najpierw kilka słów o walorach użytkowych.

Zastosowanie
Glajchy to przede wszystkim muchy na zmąconą wodę. Ja widząc trąconą rzekę mówię – płynie żur- czyli, dobra, zawiesista i pożywna śląska zupa. Podwyższony stan to zawsze wzmożona erozja brzegów. Obok wypłukiwanej ziemi w wodzie znajduje się wszystko co w niej żyło, a więc larwy różnych lądowych owadów oraz dżdżownice.

























To właśnie idealny czas na zastosowanie glajchy. Nie dość, że w rzece płynie zwiększona ilość pokarmu, to jeszcze interesujące nas ryby ustawiają się wzdłuż brzegów, czekając na przepływające i pożywne kąski. Niestety, sytuacja się zmienia, kiedy mamy do czynienia z dużymi opadami. Gdy woda staje się żółta, lub wręcz pomarańczowa łowienie na glajchy kończy się i lepiej iść wtedy na piwo lub usiąść do imadełka, by ukręcić parę sprawdzonych much. Tak mniej więcej wyglądają podstawowe reguły łowienia na glajchy. Od razu powiem, że jest od nich wiele odstępstw. Dla przykładu wiele razy zdarzyło mi się połowić na glajchy w krystalicznie czystej wodzie. Co ciekawe, wyjątkową agresję przejawiały w tych warunkach lipienie, które bardzo chętnie atakowały drobne imitacje dżdżownic. Zjawisko to zaobserwowałem zarówno na Dunajcu jak i Popradzie. Ciekawe jest również to, że równocześnie łowiłem pstrągi, które jednak zdecydowanie omijały glajchy wybierając inne muchy.

Moim zdaniem idealnym obecnie „glajchowym” łowiskiem jest Dunajec. Częste skoki wody (zapora) sprawiają, że ryby przyzwyczaiły się do czerwonego pokarmu, a i łatwiejsze jest właściwe prowadzenie samych przynęt. Na glajchy łowię również na Wiśle. Moje doświadczenia z tej rzeki wskazują, że muchy te są skuteczna przede wszystkim pod progami i to tymi, gdzie miejscowi nie kłusują na żywe dżdżownice.

Polskie glajchy
Jak wspomniałem nie ma jednego, zasadniczego typu, a pod nazwą "glajcha" ukrywa się przynajmniej kilka konstrukcji. Oczywiście muchy te da się uporządkować w grupy, przy czym zawsze trzeba brać poprawkę, co wędkarz, to nowe modyfikacje i patenty.

Na Podhalu, w Zakopanem i okolicach Nowego Targu łowi się na glajchy cienkie i słabo różowe. Z tej okolicy pochodzi słynny „gumiś”, czyli mucha z dwoma ogonkami.

Na Śląsku królują wzory wiązane z skóry tchórzofretki, oczywiście farbowanej na odcienie czerwieni i różu. Niekiedy wykonywane są w konwencji „gumisiów”, kiedy indziej jak zwyczajne skórzaki.

Moim zdaniem najciekawsze, choć niekoniecznie atrakcyjne dla ryb („szklenie” materiału po nawiązaniu na hak) są wzory wykonane z gotowych, syntetycznych owijek. Wszelkie odmiany Body glass, V-rib, D- rib, Nymph skin, błyszczące i matowe, koloryzowane i transparentne dają bardzo ciekawe efekty. Oczywiście można dodawać dowolne akcenty, jak mikro jeżynki z promieni pawia czy strusia, ogonki z farbowanej skórki (np. wspomnianej już tchórzofretki). Dominujące kolory imitacji to jak wspomnieliśmy róże i czerwienie, choć zdarzają się również pomarańcze i wszelkie odcienie fluo.

Równie ciekawą odmianą polskiej glajchy są konstrukcje, w których wykorzystuje się lateksowe prezerwatywy. „Kondomówki” są niezmiernie realistyczne, zwłaszcza te, w których odpowiednio wycięty i uformowany pasek owija się wprost na haku (zachowany zgaszony kolor i względna transparentność). Trzeba jednak pamiętać, że konstrukcję te należy bezwzględnie wzmacniać cienką owijką (żyłka lub drucik). Po za tym muszki te mają jedną wadę, prezerwatywa pozbawiona olejowej powłoki, w kontakcie z powietrzem szybko się „starzeje”, stąd „kondomówki” nie są specjalnie trwałe.

Do wspomnianych wzorów dorzuciłbym jeszcze swoje ulubione, drobne wzory. Wykonuję je z Body glass lub skórki tchórzofretki na haczykach 10-16. Imitują one zarówno drobne dżdżownice jak i wypłukiwane z mułu, grubsze czerwone ochotki.
Inne materiały autora:


Banachowski - muchy szczupakowe


Polakowski – broń na uciekiniera


Ostafin - lipieniowe wyloty


Tracz - koralowce


Chruszczewski - na mokro