March Brown, czyli Rhithrogena germanica

Autor: Jarosław Zych | Dodany: 2004-04-07

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Galerię March Brown'ów wykonanych przez Autora możesz zobaczyć tutaj
NaMuche.pl


* * * * *


Popularnego March Browna zna każdy wędkarz muchowy. Każdy chyba też marzy, by w ciepłe marcowe lub kwietniowe południe zobaczyć duże, brązowawe jętki, które ogrzane wiosennym słońcem kuszą wygłodniałe po tarle pstrągi. Te latające zwiastuny wiosny, stanowiące pierwowzór March Browna to jętki z rodzaju Rhithrogena, dokładnie R. germanica. Choć w zasadzie były...

Jętki wyewoluowały 280 – 300 mln lat temu, w chwili, gdy kontynenty stanowiły jeszcze jeden wspólny obszar. Stąd praktycznie na całym świecie, między rodzinami występującymi na poszczególnych lądach istnieje niewielkie biologiczne zróżnicowanie. Są to owady o bardzo wyspecjalizowanym sposobie życia, stąd niezwykła trudność w obserwacji ich w warunkach laboratoryjnych.

Wysoką specjalizacją tłumaczy się również powszechne dziś ginięcie poszczególnych gatunków. Ingerencja człowieka w środowisko, jego zanieczyszczenie, nawet drobne zmiany w ekosystemach powodują, że jętki nie są w stanie przeżyć nowych, narzuconych sztucznie warunków. Dla przykładu niewielka zmiana zakwaszenia wody, zmiana termiki spowodowana budową zapór, wystarczają by całe populacje znalazły się w stanie zagrożenia. R. germanica należy do szczególnie mało odpornych gatunków. Obecnie mówi się o ostatecznym ginięciu owada. Polska Czerwona Lista Gatunków wymienia R. germanica jako gatunek krytycznie zagrożony, następną kategorią są już gatunki wymarłe.



























R. germanica należy do rodziny Heptageniidae. Wyloty trwają od lutego do kwietnia i nie są synchroniczne. Przeważnie odbywają się między w godzinach około południowych (między 12 a 14), choć w wypadku niskich temperatur powietrza trwają nawet do godziny 16. Po wydostaniu się na ląd subimagines (duny) odpoczywają krótko na kamieniach lub w przybrzeżnych zaroślach, po czym szybko odlatują. W przeciwieństwie do niektórych gatunków z rodziny Heptageniidae, duny nie zalegają falującym dywanem nad brzegiem rzeki, lecz wzbijają się wysoko w powietrze, nawet na kilka – kilkanaście metrów szukając schronienia w koronach drzew, gdzie przechodzą ostateczne przeobrażenie w imago. Następuje to po około 3-6 dniach ( w warunkach laboratoryjnych po 4). Jętki te pozostają w pobliżu rzeki, aż do rozpoczęcia lotu godowego. W tym okresie zdarzają się migracje owadów – zwykle w górę lub dół rzeki, dlatego możliwe jest zasiedlanie przez nie nowych terytoriów. Lot godowy rozpoczynają samce (jak u większości jętek). Samice po kopulacji składają jaja w większych pakietach. Jaja nie przechodzą okresu diapauzy. Larwy początkowo są nieoznaczalne tzn., nie można ich odróżnić od innych larw z rodziny Heptageniidae. Ich szybki wzrost następuje jesienią i wczesna wiosną. W ciągu roku odbywa się jeden cykl życiowy.

Nimfy R. germanica należą typu płaskich, są zdrapaczywaczami i zbieraczami. Żywią się okrzemkami, zielenicami, bakteriami, grzybami zeskrobanym z kamieni. Ich środowiskiem naturalnym są czyste, duże strumienie i szybkopłynące rzeki (20 do 150cm/sek przepływu wody) z kamienisto-żwirowym dnem i dobrze natlenioną, chłodną wodą.

Nimfy są grzbietowo-brzusznie spłaszczone (prądolubność), z silnie zaznaczoną chitynową pochewką. Posiadają dwie szczecinki ogonowe, zaś odnóża mają charakterystyczne cętki. Są one widoczne także u owadów doskonałych. Formy dorosłe ( zwłaszcza duny) mają charakterystyczne użyłkowanie skrzydełek, wyglądają jak brązowo nakrapiane. Samice są jaśniejsze od samców. W zależności od lokalnych uwarunkowań owady przybierają kolory od beżowego do brunatnego, z żółtymi akcentami na odwłoku.

W Polsce badania nad R. germanica prowadził w latach 60 prof. Ryszard Sowa, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z największych polskich entomologów. Jego liczne prace do dziś służą naukowcom w całej Europie. Na początku lat 70 prof. Sowa wskazywał stanowiska R. germanica na Dunajcu, Rabie, Krzczonówce, Sole, Skawie, Koszarawie, Brennicy, rzekach Bieszczadów. Niestety już wtedy występowanie jętek ograniczało się do kilku sztuk na stanowisku.

W Europie R. germanica można jeszcze spotkać w niektórych rzekach pogórza alpejskiego. Niestety przyjmuje się, że R. germanica nie występuje już praktycznie w Polsce. Często jest ona mylona z Ecdyonurus torrentis, jętką z pokrewnego rodzaju Ecdyonurus. Obfite jej wyloty dało się obserwować w 2003 roku w Dunajcu, poniżej zapory czorsztyńskiej i często mylnie brano ją wtedy za M.B. (autor niniejszego tekstu także dał się nabrać).

Posługując się współczesnym językiem można powiedzieć, że R. germanica i odpowiadająca jej imitacja - March Brown, to pojęcia kultowe w słowniku wędkarza muchowego. March Brown należy do kanonu sztuki flytierskiej, a umiejętność sprawnego wiązania klasycznego wzoru powinna być ambicją każdego muszkarza

Tu chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami warsztatowymi dotyczącymi wiązania M.B.. Ogonek według oryginalnej receptury powinien składać się z dwóch promieni wziętych ze sterówki kuropatwy. Proponuję by w suchej wersji stosować pęczek mallard (także dopuszczalny), a nawet mallard z brązowym kogutem. Jeżynkę w suchej muszce zalecam wykonać z koguta brązowego lub cree w normalnej długości, zaś jeżynkę przednią z ciemno nakrapianego grzbietowego kuropatwy (w muchach typu Variant dwukrotnie dłuższa). Takie „nóżki” ładnie rozłożą się na wodzie.

Największy problem przy wykonywaniu M.B. stwarzają chyba skrzydełka. W M.B. Male, w oryginalnej recepturze zalecane są skrzydełka ze sterówki kuropatwy, a te jako bardzo słabo zwięzłe niejednego flytiersa nauczyły pokory. Mniej rygorystyczni autorzy dopuszczają skrzydełka ze sterówki kury bażanta, lotki II rzędu tejże, czy wreszcie o zgrozo lotki II rzędu koguta bażanta. Te dwie ostatnie propozycje pasują mi bardziej do M.B. Female, jako że ten wzór powinien być ogólnie jaśniejszy od M.B. Male. Odstępstwa od pierwotnej wersji M.B. podyktowane są głównie łatwiejszą obróbką i dostępnością materiału. Z kolei z czystym sumieniem mogę polecić lotki kury bażanta do suchej wersji M.B.. Doświadczenie podpowiada mi, że nawet, jeśli próba zawiązania skrzydełek w suchej wersji ze sterówki kuropatwy może zakończyć się sukcesem, to pierwszy rzut taką przynętą będzie dla tak pieczołowicie układanych skrzydełek fatalny w skutkach.

Kontrowersje budzi również kolor tułowia. Niektórzy autorzy zalecają ciemną sierść zająca zmieszaną z wełną w kolorze bordowym (claret), skręcone z żółtą nicią podstawową. Inne receptury podają, że tułów powinien być wykonany z samej ciemnej sierści zająca, a jako owijkę należy stosować żółty jedwab. Osobiście skłaniam się ku pierwszej wersji (w galerii muszek zamieściłem dla porównania obie opcje, różniące się także materiałem skrzydełek).

Jak słusznie zauważył Adam Sikora (Wędkarski Świat 3/2001) M.B. Loop Wing Emerger, wymyślona w USA, powinna mieć nieco ciemniejszy tułów (np. z maski zająca) tak, by pasowała do polskich warunków.

M.B. Quill sugerowałbym wykonać w nieco skromniejszej wersji – z mniejszymi skrzydełkami i niezbyt bogatą jeżynką.

M.B. Silver (Gold) można robić w nieco większych rozmiarach (8-4) z odrobinę przedłużonymi skrzydełkami i obfitszym ogonkiem z promieni mallard. Takie muszki świetnie imitują narybek.

Mówiąc o pierwotnej wersji M.B. trzeba pamiętać, że tradycja wykonywania tej muchy jest bardzo odległa. Historia jej powstania rozpływa się gdzieś w prewiktoriańskiej Szkocji. Prawdopodobnie był to wzór jeszcze starszy, powszechnie używany przez szkockich muszkarzy, który z czasem doczekał się kodyfikacji, lecz trudno dziś wskazać autora oryginalnej receptury.

Oczywiście oryginalna receptura dotyczy mokrej muszki, z której później wykrystalizowała sucha. M.B. dorobił się ogromnej ilości modyfikacji, które daleko odbiegają od pierwowzoru. Wystarczy wspomnieć M.B. Gold, M.B. Silver, M.B. Yellow Tip, Comparadune M.B. czy wreszcie M.B. w wersji Full Dressed lansowanej przez Rona Lucasa.

Jak ktoś kiedyś powiedział – „wystarczy mieć w pudełku March Browna w różnych wielkościach, by móc skutecznie łowić cały rok, we wszystkich pstrągowych rzekach”. W tym stwierdzeniu jest wiele prawdy – zatem do imadeł. I pamiętajmy, że pstrągi nie pomne na nowe czasy czasy, wciąż łakomią się na klasycznego M.B.... którego już nie ma.
Inne materiały autora:


Łaniewicz - streamerowo


muchy trociowe Edmunda Antropika


Polskie majówki cz. 2


Tracz - koralowce


Wiosenny swap