Purpurowa róża...

Autor: Maciek Gorecki | Dodany: 2002-11-28

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Kilka dni temu miałem wielką przyjemność wziąć udział w kolejnej edycji International Fly Tying Symposium. Nazwę tą można luźno przetłumaczyć jako Międzynarodowe Spotkania Twórców Sztucznych Muszek lub Międzynarodowe Spotkania Mucharskie. Spotkania, a nie sympozjum, ponieważ impreza ta ma w dużej mierze charakter nieformalny i jest doskonałym miejscem na wymianę informacji. A mucharskie, zamiast muszkarskie, ponieważ w centrum uwagi była sama sztuczna muszka, a nie inne tematy związane z naszą pasja. Niestety język polski nie rozróżnia wykonawców sztucznych much od wędkarzy łowiących na sztuczne muszki. Może mucharz i mucharstwo byłyby odpowiednimi słowami opisującymi osobę i pasję związaną z wykonywaniem sztucznych much a nie koniecznie z łowieniem muchową metodą?

"Spotkania Mucharskie" organizowane są już od dwunastu lat z inicjatywy Chucka Furimskiego, a o ich powodzeniu świadczy wzrastające zaangażowanie sponsorów. W tym roku, głównym sponsorem imprezy było wydawnictwo Abenaki - właściciel między innymi prestiżowych magazynów muszkarskich: "American Angler", "Fly Tyer" i "Saltwater Flyfishing".

Tegoroczne Spotkania odbyły się w dniach 23 i 24 listopada, w miejscowości Somerset, w stanie New Jersey, a gościnnością służył znakomity hotel sieci Hilton-Duble Tree.

International Fly Tying Symposium to jedyna tego rodzaju impreza w Stanach Zjednoczonych, być może i na świecie. Ciekawe, że odbywa się ona w lekko wykpiwanym przez Amerykanów stanie New Jersey. Chociaż stan ten nie obfituje w nadmiar pstrągowych rzek, paradoksalnie jego wędkarze tworzą jedno z najsilniejszych i najprężniej działających środowisk muszkarskich w Stanach. Jak ironizował Woody Allen ustami jednego z bohaterów "Purpurowej róży z Kairu" - "W New Jersey wszystko może się wydarzyć". Wydarzają się też Spotkania.

Centrum Spotkań to sala balowa hotelu, w której zaproszeni przez organizatorów muszkarze mieli swoje małe, robocze stanowiska i prezentowali swoje umiejętności rozmawiając z publicznością. Oprócz tego w mniejszych hotelowych salach przez całe dwa dni odbywały się bezpłatne prelekcje i projekcje slajdów na konkretne tematy dotyczące wykonywania sztucznych muszek. Można również było sprawdzić i podszkolić własne umiejętności przy imadełku pod okiem muszkarskich ekspertów (60$ za sesję z mistrzem w kilkuosobowej grupie). Najważniejsza jednak była możliwość bezpośredniego kontaktu z zaproszonymi gośćmi. Dla prawdziwych mistrzów, żadne pytanie nie okazywało się za trudne, żadne błahe lub głupie. Panowała przyjemna, luźna atmosfera, która cechuje wszelkich hobbystów otwartych na nowości i informacje. Wszyscy wystawcy aż prosili się, aby fotografować ich muchy i z wielka radością dzielili się warsztatowymi sekretami. Jedynie przedstawiciel Macedonii nie zezwolił mi na sfotografowanie swoich, zresztą takich sobie, much chyba w obawie o kradzież jakiejś państwowej tajemnicy. Przypomniało mi to tabliczki "zakaz fotografowania" na budynkach dworców kolejowych każdej zabitej dechami dziury. Czyżby pozostałości komunistycznej mentalności....?
  1  2  następna   


Frąckiewicz - speyomania


Wiosenny swap


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Pieślak - czarne, ale nie do końca...


Sikora – małe i mniejsze suche