Makrelka...

Autor: Bogdan Rekowski | Dodany: 2002-12-19

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Makrelka to jedna z najłowniejszych i najpopularniejszych nimf stosowanych na pomorskich rzekach do połowu lipienia. Jej nazwa wyjaśnia wszystko – materiałem imitującym grzbiet nimfy jest wypreparowana skórka z wędzonej makreli.

Skąd się wzięła?

Początki muszki sięgają prawdopodobnie drugiej połowy lat 80.tych (?). Twórcami, znów „tylko” prawdopodobnie, byli koszalińscy muszkarze, ale nimfy te widywałem również u wędkarzy nad Wieprzą i Łupawą, w pudełkach kolegów ze Szczecina, gdzie swego czasu były bardzo modne. Jak widać, jest tu dużo znaków zapytania i warto byłoby historię makrelki (zresztą tak samo jak innych polskich wzorów) wyjaśnić i szczegółowo opisać. Szkoda by losy znanych i cenionych przynęt zostały zapomniane.



















Co naśladuje?

Makrelka to imitacja bezdomkowego chruścika z rodzaju Hydropsyche. Owad ten powszechnie występuje w całej Polsce, a na pomorskich rzekach należy do obowiązkowej diety lipienia i pstrąga. Największe populacje spotykamy wszędzie tam, gdzie w wodzie jest dużo bioorganicznej zawiesiny. Właśnie tam larwy zjadane są przez większą cześć roku (od jesieni do późnej wiosny, kiedy zaczynają się wyloty).
Larwa dorasta do 1,5 centymetra. Jej odwłok i tułów są wyraźnie segmentowane, w kolorach łamanego beżu i oliwki. Ponieważ brzuszna strona jest jaśniejsza (skrzelotchawki) grzbiet imitacji pokrywa się jakimś ciemniejszym od dubbingu materiałem. Do tego służy właśnie skórka z makreli.

Konstrukcja

Budowa muchy jest stosunkowo prosta, a materiały ogólnodostępne. Jedyną trudność stanowi dowiązanie, a potem „segmentowanie” skórki od makreli. Jest to bowiem materiał delikatny, łatwy do uszkodzenia, stąd należy pracować z nim bardzo ostrożnie. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że zawsze używamy skórki wilgotnej, tylko wówczas nie będzie się ona łamała i rwała.
Jako podkład i dociążenie nawijamy na hak ołowiany drut. Nicią wiodącą montujemy w kolejności - żyłkę, pasek skórki wędzonej makreli (w 3/4 wyskrobany pigment) i na końcu dubbing. Następnie nawijamy odwłok i tułów muchy. Całość przykrywamy paskiem skóry i mocujemy przy główce nicią. Teraz przewiązujemy całą nimfę żyłką – tak powstaje segmentacja owada. Na koniec blokujemy żyłkę nicią i formujemy głowę, nie zapominając o jej polakierowaniu.

Magia albo muszkarska wiara

O skuteczności tej muchy krążyły i zapewne jeszcze krążą legendy. Być może użycie skórki dało oprócz wizualnych jeszcze jeden istotny walor. W opinii wielu to specyficzny zapach tranu, który miałby działać jako atraktor wpływał na wyjątkową skuteczność wzoru. Swego czasu sam eksperymentowałem z sprowadzanym z Czechosłowacji tranem. Wymoczone w nim nimfy testowałem i miałem wrażenie, że chętniej były atakowane przez lipienie. Dziś wydaje mi się, że to przekonanie było raczej złudzeniem. Faktem jest jednak, że właśnie na makrelkę złowiłem kilkadziesiąt wspaniałych kardynałów, ale to wynik raczej dobrze wykonanej i poprowadzonej imitacji, a nie „magicznego” zapachu.


MAKRELKA
Hak: 8-16, kiełżowy
Tułów: ołów, na to mix z wełny
Nóżki: czarna foka
Przewiązka: żyłka 0,12
Pochewka: skóra z wędzonej makreli
Główka: czarna nić i lakier

Wykonanie muchy: Bogdan Rekowski
Inne materiały autora:


Pieślak - czarne, ale nie do końca...


Frąckiewicz - majówkowe haute couture


Kocielski - na kardynała


Tracz - koralowce


Frąckiewicz - speyomania