Nie całkiem czarne

Autor: Mirosław Pieślak | Dodany: 2003-01-30

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Większość wędkarzy przekonała się o skuteczności czarnych przynęt. Takie muchy jak czarny puchowiec, czy czarna matuka już dawno stały się standardami obecnymi w prawie wszystkich pudełkach polskich wędkarzy. Tych, którzy jeszcze nie próbowali łowić na takie muchy gorąco do tego zachęcam.

Patrząc w swoje pudełka odkryłem, że, moje muchy są „nie całkiem czarne”. Znaczna większość z nich posiada jakiś jaskrawy, niewielki akcent. Tego typu przynęty znane są od wielu lat na całym świecie. Ich posiadacze są przekonani - i słusznie - o wyższej skuteczności przynęt z kontrastowym elementem. Osobiście uważam, że podstawową zaletą much z kontrastowymi akcentami ( główka, jeżynka, ogonek itp.) jest doskonała ich widoczność, bez względu na aktualne warunki oświetleniowe.

Ciemna mucha jest doskonale widoczna, gdy ryba widzi ją od dołu na tle jasnego nieba. Co dzieje się, gdy ryba ogląda muchę przy dnie lub z boku? Zapewne widzi ją dalej, choć być może nie tak precyzyjnie. Natomiast czarna mucha z niewielkim kolorowym elementem będzie widoczna zarówno przy ciemnym dnie jak i na tle jasnego nieba.

Kolejna zaleta takich przynęt wiąże się z instynktem łowieckim ryb. Otóż w pierwszej kolejności atakują one ofiary, które pod względem ubarwienia lub zachowania odbiegają od „reszty świata”. Ryby o odmiennym ubarwieniu lub sylwetce są potencjalnymi ofiarami. Nasze muchy o jaskrawym elemencie też nie pasują do otoczenia. Miejmy nadzieję, że pstrągi i lipienie czytają artykuły i będą atakować takie muchy w pierwszej kolejności. Ale teraz na serio. Na czarne muchy złowiłem chyba większość „muchowych” ryb naszej ichtiofauny. Począwszy od jazgarzy przez szczupaki, sandacze, okonie, ryby karpiowate (z karasiem włącznie), kończąc na tych, które interesują nas najbardziej, czyli pstrągach, lipieniach, głowacicach, trociach i łososiach. Żadne z nich nie oparły się ciemnym, szarym, czarnym muchom, ale z jaskrawymi akcentami. Zarówno norweskie łososie, jak i pacyficzne Kingi brały na czarne włosianki z pomarańczową, czy seledynową dupką. Pstrągi i lipienie, z południa i północy Polski nie mogły oprzeć się pokusie sprawdzenia, czym jest czarna nimfa ze złotą główką.

Moje przynęty nie są żadnym novum, wielu znajomych stosuje je od lat, a klasyczne wzory tego typu powstały pewnie ponad kilkadziesiąt lat temu. Myślę, że nie zawsze są najlepsze, ale zawsze są dobre na tyle, by coś na nie złowić. Są też dni gdy okazują się bezkonkurencyjne. Przedstawiam zatem swoje "nie całkiem czarne” muchy.
Inne materiały autora:


Wiosenny swap


Sikora - suche chrusty


Kocielski - na kardynała


Frąckiewicz - majówkowe haute couture


Banachowski - małe i jeszcze mniejsze streamery