Moje streamery...

Autor: Artur Łaniewicz | Dodany: 2003-02-12

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Należę do grona ludzi, które dzieli biurko pomiędzy imadłem a komputerem, traktując komputer jako narzędzie równie pomocne przy wykonywaniu much, co nożyczki czy finisher. Można obyć się bez, a można wykorzystać.
Niestety, przeszukiwanie zasobów sieci w poszukiwaniu dobrych wzorów streamerów nie jest proste. Po pierwsze wymaga to sporej cierpliwości i czasu, ponieważ z reguły tylko komercyjne portale posiadają uporządkowany system tematycznych galerii. Po drugie pomysły warte podpatrzenia lub zaadoptowania nader często drażnią marną jakością zdjęć, czy wręcz niechlujstwem wykonania. Co prawda sporo ciekawostek i patencików pojawia się wśród dużej ilości morskich krętaczy, ale problem pojawia się z doborem i dostępnością materiałów. Inna sprawa to ograniczenia językowe. Często ciekawe artykuły są integralną częścią galerii i wymagają dość dobrej znajomości języka. Mam w związku z tym nadzieję, że być może wkrótce na polskich portalach znajdą się interesujące prezentacje, niekoniecznie „zawodowych” krętaczy. Ten nasze ulubione wzory i wzorki nie muszą być wcale gorsze od zamorskich produkcji i być może doczekamy czasu, kiedy to koledzy zza oceanu będą buszować po naszych stronach. Oby!

Moje streamery

Pomysł na prezentowane przeze mnie wzory, co prawda nie jest mój, ale jest na tyle uniwersalny, iż wykonuję według niego większość modeli, na które najczęściej łowię i stanowią one swoistą „bazę” moich pudełek.

Proste Szybkie Tanie

Jestem zwolennikiem maksymalnego uproszczenia, które sprowadza się do tego, aby za pomocą jak najmniejszej ilości łatwych do zdobycia materiałów można było imitować jak największa ilość organizmów, w tym wypadku ryb. Drugim elementem jest uproszczenie samej konstrukcji.

Matuka Łeb Dociążenie

Wspólną cechą prezentowanych w galerii streamerów jest prosty sposób kładzenia skrzydeł. Zonkery i matuki mają ten walor, że ich skrzydełka pracując nie kleją się i nie przesuwają w stosunku do osi haka.
Wzory te dają nieskończenie wiele możliwości. Z ich pomocą można konstruować zarówno przynęty pstrągowe jak i trociowe czy szczupakowe, małe i duże, objętościowo ubogie i obfite, niskie i wysokie, lekkie i ciężkie.
Ale to nie koniec, ich uniwersalność to również możliwość wykorzystania licznych materiałów. W matukach są to wszelkie pióra, od koguta, kury, strusia, pawia, indyka, marabuta, po wszelkiego typu dzikie ptactwo. Analogicznie jest w pokrewnych zonkerach, gdzie z równym powodzeniem można używać sierści królika, zająca, lisa, norki, piżmaka, i wielu innych zwierząt futerkowych. Jak widać oba rozwiązania dają naprawdę wiele możliwości, mając przy tym jeszcze jeden walor – trwałość.

Drugą wspólną cechą moich streamerów są muddlerowe główki. Przez odpowiednie docinanie i mieszanie kolorów można precyzyjnie imitować kształt głowy upodabniając naszą muszkę do pierwowzoru. Kolejna sprawa to kontrolowana wyporność – inaczej powinien prezentować się przypowierzchniowy, szczupakowy prowokator, inaczej denny kiełb. Główka daje nam możliwość regulowania pływalności.
I w końcu rzecz najważniejsza – odpowiednio strzyżona główka może nadawać przynęcie odpowiednią pracę. Za oceanem standardem jest popper czy slider, ale przecież główki można strzyc w rozmaity sposób... choćby nadając im cechy woblerowego steru. Do produkcji muddlerów używam sierści sarny, jelenia, ich amerykańskich kuzynów, oraz wełen na przykład z islandzkiej owcy, lamy, czy ich syntetycznych odpowiedników.

W końcu ostatnia wspólna cecha moich wzorów to dociążenie. Dociążam streamery po to, aby zniwelować wyporność użytych w konstrukcji materiałów i urozmaicić ich pracę. Stosuję zarówno dociążenie liniowe, w postaci nawiniętej na trzonek płaskiej taśmy ołowianej jak i punktowe, instalując w muszce oczy. Często korzystam równocześnie z obu metod. Stosuję oczy ołowiane, cynowe, mosiężne, lub cięte z łańcuszka, czy przypalane z żyłki. Malowanie to raczej estetyka, choć są zagorzali zwolennicy wersji optic.

Słowo o narzędziach

Najbardziej wartą polecenia - aczkolwiek nie niezbędną - jest śmietniczka. Pozwala ona na szybką pracę, spokój ze strony domowników i panowanie nad nadwątlonym porządkiem warsztatu.
Niezmiernie istotne są dobre nożyczki. Te właściwe są stosunkowo drogie, ale o tej uciążliwości pozwoli szybko zapomnieć ich jakość, trwałość, a nade wszystko łatwość precyzyjnego strzyżenia.
Równie ważny jest dobrej jakość szelak. Szelaki odwoskowane, o minimalnym słomkowym zabarwieniu pozwalają na bardzo dobre zaklejenie i co istotne nie podbarwiają jasnych sierści.
Do wyrównywania kołnierzy w muddlerach przydaje się przyrząd o nazwie hair stacker, natomiast do zawiązania pętli kończących muddlerowy łeb przydatne są „ołówki” do zawiązywania półwęzłów – half hitch.

Zachęcam do eksperymentowania i życzę satysfakcji z konstruowania swoich modeli. I nad wodę...
Inne materiały autora:


muchy trociowe Edmunda Antropika


Tracz - koralowce


Wysocki – na zimowego potoka


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Frąckiewicz - speyomania