Przedwiośnie na Wiśle

Autor: Przemek Paszko | Dodany: 2004-03-10

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Przedwiośnie i sama wiosna kojarzą mi się z górną Wisłą. Tu zawsze zaczynam sezon i jeszcze co najmniej przez kilka tygodni odwiedzam ją. Wiem, że moje wiosenne, wiślane metody doskonale sprawdzają się na innych, niedużych rzekach pogórza.

Choć górna Wisła nie jest wielką rzeką w ostatnich dniach zimy potrafi nieść sporo roztopowej wody. Mimo niskich temperatur pstrągi potrafią już aktywnie żerować na takiej wodzie. W lutym i marcu (pamiętajmy, że na Wiśle pstrąga wolno łowić od 1 marca) łowi się głównie ryby średniej wielkości, 35-40 centymetrowe to już dorodne sztuki, a większe to okazy i prawdziwa rzadkość.

Moimi ulubionymi w tym czasie metodami są streamer i mokra (duża) mucha. Gdy woda znacznie przekracza średnie stany ruszam rzeką z prądem, w dół. Szukam spokojniejszych odcinków, zwłaszcza płani. Najlepsze oczywiście są te z podmytymi brzegami. Czasami zdarza się, że woda nie jest podniesiona i trącona. Na niskim „krysztale” również łowię na streamery, przy czym nie schodzę w dół, ale przeciwnie, ruszam od szlojzy, czyli progu w górę rzeki. Podstawą łowienia są długie rzuty pod przeciwległe brzegi, zwłaszcza te lekko zakrzaczone, niekiedy zarośnięte zeschniętą trawą. Mój zestaw to dwa streamerki – większy (6-8) i mniejszy, na skoczku (10). Ulubiony wzór to popularny na południu ślajzur. Modele to głównie bordowo-rdzawy (wykonuję go na większych hakach) i szarawy (na hakach 6-10). Sprawdzają się również brązowe muddlerki i drobne, czarne puchowce, lub zonkery, do których lubię dodawać czerwony akcent.

Prowadzenie zestawu jest bardzo wolne i spokojne. Muchy ożywiam delikatnymi pociągnięciami, zwłaszcza w pobliżu miejsc, w których spodziewam się ryb. W prądach za progami łowię nawet zupełnie biernie. Po zarzuceniu zestawu pozwalam, by prąd ściągnął linkę, a muchy w biernym spływie, po łuku podążały za przyponem w dół rzeki.

























W takim łowieniu używam sznura intermediate (clear). Przypon powinien mieć przynajmniej 2 metry. Powinniśmy pamiętać, że w tym czasie pstrągi nie tylko są ostrożne, ale jeszcze niezbyt agresywne. Przynęty trzeba nieraz kilkakrotnie przepuszczać w pobliżu jednego stanowiska i dopiero, kiedy muszka ociera się o pysk ryby następuje atak.

Jeśli chodzi o dobór sprzętu trzeba się dostosować do warunków panujących nad rzeką. Przy niskich stanach biorę z sobą kij 2,75 i przezroczysty sznur intermediate. Kiedy wody w rzece jest dużo łowię na trzymetrową ósemkę, sznur w 6 stopniu tonięcia. Tylko takim zestawem udaje się zejść do dna, gdzie pstrągi doklejone do kamieni przeczekują napór dużej wody.

Ponieważ w tak niedużych rzekach jak górna Wisła nie ma dużych ryb, używam raczej cienkich jak na streamerowe łowienie żyłek - 0,22-0,25. Tej grubości przypony pozwalają pewnie holować i ryby i zaczepy.

Wraz z upływem czasu, kiedy woda opada i robi się coraz cieplejsza ruchliwsze już pstrągi coraz aktywniej żerują. Mój sprzęt staje się coraz delikatniejszy, a technika prowadzenia coraz bardziej agresywna. Na skoczku prawie zawsze wiąże imitacje pijawek. Ożywione ryby atakują je z rzadkim impetem. To czas wielkiej radości, bo któż nie lubi magicznej chwili, kiedy w koniec martwego zastawu z furią uderza pstrąg, niemal wyrywając z ręki wędkę.
Inne materiały autora:


Paszko - polskie glajchy


Paszko - made of biots


Rekowski – makrelka, polska mucha


Kocielski - na kardynała


Banachowski - z kozą na szczupaka