Agresywny, suchy chruścik

Autor: Adam Sikora | Dodany: 2002-08-14

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




W naszych wodach, zwłaszcza na południu Polski pstrągi i lipienie poddane są olbrzymiej, wędkarskiej presji. Do rzadkości należą sztuki, które doczekały starości i nie skończyły wcześniej w wędkarskim koszyku, lub na kłusowniczym ościeniu. Nauczone przez życie, a być może wyposażone w odpowiednie geny przeżyły dzięki wrodzonej, bądź nabytej ostrożności w żerowaniu. Wydaje się, że gdyby nie sztuczne zarybiania, być może bardzo szybko pojawiłyby się wyselekcjonowane w drodze naturalnego doboru (Darwin) populacje zupełnie nieczułe na nasze muchy. Płynie stąd oczywisty wniosek, że oprócz dobrania przynęty, niemniej ważne, a może ważniejsze jest jej odpowiednie zaprezentowanie rybie.
Temu kto nad wodą, z muchówką spędził trochę czasu, nie trzeba tłumaczyć, jak trudno jest imitować naturalne zachowanie dorosłego chruścika. Większość z nich ma jednak podobny styl życia i dlatego możemy wyróżnić trzy podstawowe sposoby poruszania się nad wodą dorosłych osobników (gdy są dostępne dla ryb): swobodne spływanie po powierzchni, bieganie po niej (głównie wyloty), oraz niski lot z częstym uderzaniem o wodę (samice zrzucające jaja).

chrust w naturalnym spływie

Typ ten jest dość banalny w naśladowaniu i niczym nie różni się od zwykłej suchej muchy. Po prostu kładziemy przynętę na wodzie i sprowadzamy zgodnie z jej naturalnym spływem. Jeśli łowimy w dół, lub w poprzek nurtu, to w końcowej fazie przypon i linka zaczną ściągać chruścika, powodując jego nienaturalny dryf. Taki ruch muchy pozostawia na wodzie o wiele ostrzejszy ślad, niż czyni to naturalny owad. On po prostu lekko, jak pająk nartnik ślizga się po powierzchni. Sucha mucha ze względu na ciężar haczyka zawsze trochę przebija wodę zadziorem i jeżynką. Jeśli tylko przytrzymamy chruścika w prądzie, może on sprowokować atak ryby, ale niezbyt dobrze będzie imitował prawdziwego owada. Łowiąc w swobodnym spływie wolę w końcowej fazie prowadzenia, po prostu lekko przytopić muchę. Przez chwilę będzie się ona zachowywała jak klasyczna mokra. Takie postępowanie jest szczególnie atrakcyjne podczas rójek, bo imitujemy wówczas wylot - tzw. pupę. Do takiego łowienia najchętniej używam Elk Caddisa o różnych kolorach tułowia.

chrust w biegu

Naśladowanie biegających po wodzie chruścików wymaga już sporej wprawy. Mimo, że używamy linki pływającej to w praktyce płynie ona często na granicy powierzchni wody, a jej końcówka wręcz pod nią. Jeśli takim sprzętem będziemy chcieli nadać muszce dodatkowy ruch (przez ściąganie sznura lub ruch szczytówki), to ją po prostu przytopimy. Dlatego, by bez oporów ślizgała się po wodzie, dobrze jest przed połowem przetrzeć ją hydrofobowym smarem. Już w trakcie prowadzenia muchy odrobinę przesuwamy sznur, tak aby mucha przesuwała się w poprzek prądu, dosłownie o kilka lub kilkanaście centymetrów. Czynność tą powtarzamy co kilka sekund. Najlepiej gdy taki ruch będzie miał miejsce tuż przed oczkiem pstrąga. Wydaje się to bardzo proste, lecz w praktyce trudno jest zachować odpowiednią proporcję pomiędzy naturalnym spływem, a zbyt szybkim przemieszczaniem muchy. Chruścik powinien przesuwać się na bardzo małych dystansach i zawsze należy się starać, by były one krótsze niż dłuższe. Dobrze sprawdzają się tu muchy, które na tułowiu maja nawiniętego palmera. Ten konstrukcyjny element znacznie poprawia pływalność, bo jeżynka taka spokojnie unosi haczyk ponad powierzchnię. Sprawdza się tu wspomniany już wyżej Elk Caddis, ale również tradycyjny chruścik ze skrzydłami z kaczki (ułożone daszkowato), oraz wszelkie wzory ze skrzydłami z CDC, sierści czy piór. Godny polecenia jest zwłaszcza Tier Wing z odwróconym do góry grotem haczyka.

  1  2  następna   


Kocielski - na kardynała


Banachowski - małe i jeszcze mniejsze streamery


Łaniewicz - streamerowo


Rekowski – makrelka, polska mucha


Tracz - koralowce