Pstrąg zimą

Autor: Artur Wysocki | Dodany: 2003-01-21

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Zimowe pstrągi to dla mnie przez wiele lat temat tabu. Niby wiedziałem, że ryby te dają się w tym okresie łowić na wędkę, ale moje pierwsze doświadczenia, jeszcze ze spinningiem, nie potwierdzały tych opinii. Z tamtych, pierwszych wypraw wyniosłem jednak fascynację zimowym widokiem rzeki. Skrzypiący pod nogami śnieg, lodowe okrajki przesłaniające co spokojniejsze fragmenty rzeki, samotność i ciemno ołowiana, na pozór martwa woda, w której na dnie stoją nieruchomo zimowe pstrągi potokowe...

KLUCZ DO SUKCESU

Luty i marzec to miesiące, w których można spróbować przechytrzyć zimowego pstrąga. Regulamin dopuszcza wprawdzie połów pstrągów na rzekach północnych już w styczniu ale myślę, że w tym miesiącu lepiej się udać na troć, a potokom dać jeszcze trochę odpoczynku.
Kluczem do sukcesu w zimowym pstrągowaniu jest znalezienie odpowiedniej rzeki, a następnie najlepszych odcinków. W miesiącach zimowych i wczesnowiosennych na niektórych wodach pstrągi nie reagują na żadne muchy i trzeba się z tym pogodzić, obudzą się dopiero w kwietniu lub maju. Często są to rzeki niosące krystaliczną przejrzystą wodę. Moim typem łowiska jest średniej wielkości rzeka, niosąca trąconą wodę, przepływająca przez odcinki bagienne lub łąkowe, na której można łowić z brzegu bez konieczności brodzenia. Odcinki przełomowe, tarliskowe, tak często polecane przez różnych autorów, według mojej oceny można sobie spokojnie darować, pstrągów już tam dawno nie ma. Po odbyciu tarła, pokręciły się trochę przy tarliskach i wróciły na spokojne odcinki, aby bez wysiłku doczekać lepszych wiosennych czasów. Żaby, podstawowy pokarm zimowych pstrągów, też lubią przezimować w takich spokojnych miejscach.
Zimowe muszkarstwo ma jeszcze jeden niezaprzeczalny atut, przez krótki czas stają przed nami otworem odcinki bagienne, cofki przed elektrowniami, czy stawy młyńskie. Skute lodem bagniste brzegi przy zachowaniu należytej ostrożności pozwalają dotrzeć na odcinki niedostępne przez pozostałą część roku.

GDZIE SZUKAĆ ZIMOWYCH PSTRĄGÓW?
















Moim stanowiskiem numer jeden jest prostka. Oczywiście nie każda, musi być niezadługa, na dnie muszą być muldy, najlepiej, kiedy są jeszcze kępy obumarłych zeszłorocznych roślin, a pod brzegiem rynna. Stanowisko takie jest łatwe do obłowienia.
Dobre są także zakręty, szczególnie te szerokie będące jakby przedłużeniem prostek, wlewy czy burty, jednak wszystkie one powinny posiadać jedną cechę wspólną, spokojny nurt żłobiący rzeczne kryjówki. Wszelkie przelewy, bystrza czy zwałki z pędzącą wodą nie są o tej porze najlepszymi łowiskami. Pstrągi po tarle zajmują odkryte stanowiska, w cieniu piaszczystych muld lub innych wodnych przeszkód, w pobliżu burt brzegowych. Przyjęło się uważać, że w tym okresie nie zajmują stanowisk w swych letnich kryjówkach np. zwalonych drzewach, jednak jeśli gruby nurt spokojnie wpływa pod takie drzewo wymywając tam ładną jamkę to należy posłać naszego muddlera, a być może spod drzewa wypłynie leniwie kierownik dołka, zobaczymy białe podniebienie i nasza mucha zniknie w rybim pysku.

SPRZĘT

Do połowu, na streamera używam kija 290 cm, 7 AFTM, sznur w zależności od głębokości i wielkości rzeki od 3 do 6 stopnia w skali tonięcia. Przypon w zależności od 1 do 2 m.. Chociaż muszę przyznać, że niechętnie posługuję się krótkimi przyponami (zestaw jest zbyt „kołkowaty”) to są one konieczne jeśli chcemy szybko sprowadzić zestaw do dna. Przypon składa się z dwóch odcinków tj. krótkiego ( 30cm) o grubości 0.30mm i pozostałej części najczęściej z żyłki 0.24mm. Jeśli wędkuję w łowisku o dużej ilości zaczepów często rezygnuję ze skoczka i wiążę tylko muchę kierunkową.

MUCHY

Przeważnie są to muddlery lub zonkery w naturalnych kolorach, z tułowiami wykonanymi z błyszczących lamet, mylarów lub z kremowego dubbingu. Jako skoczków używam czarnych lub brązowych pijawek, dużych imitacji chruścików i widelnic, ewentualnie puchowców w agresywnych barwach. Muddlery wykonuję na sporych hakach 4-2, ze skrzydełkami z piór jarzębatego koguta, ewentualnie grizzly. Skrzydełka w takiej muszce to w moim odczuciu klucz do sukcesu. Powinny być dosyć długie, wystawać poza łuk kolankowy oraz posiadać wyraźny rysunek. Najlepsze rezultaty osiągałem łowiąc na muddlery ze skrzydełkami z piór o wyraźnym trójkolorowym rysunkiem. Kolory czarny, jasnobrązowy i biały przeplatały się ze sobą, a obrys plam był czytelny nawet z paru metrów w nurcie rzeki. Niestety kapka się skończyła, a następne które posiadam mają już rysunek rozmyty z dużą domieszką szarości i czerni. Innym dobrym materiałem są paski sierści z królika, tchórzofretki lub lisa. Cechą wspólną tych materiałów jest ich praca w wodzie. Dobry muddler jest jak dobry wobler, jego praca winna wzbudzać zainteresowanie ryby. Przed założeniem nowej muchy zanurzam ją w wodzie, a następnie ściskam główkę wyciskając powietrze. Dzięki zabiegowi i metalowym oczkom uzyskuję neutralną pływalność muddlera i mogę ocenić jego pracę.
  1  2  następna   


Reguła - supersuszki


muchy trociowe Edmunda Antropika


Białoń - kiełże!


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Paszko - made of biots