Odkrywanie szczupaka na muchę

Autor: Artur Banachowski | Dodany: 2002-08-14

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Gdzieś w czasie stanu wojennego zacząłem swoją przygodę z muchówką. Łączyła się ona z przemierzaniem kilometrów ciurków i troszkę większych, głównie pomorskich rzeczek. Co to były wtedy za miejscówki! Ile było w nich pstrągów i lipieni! Niestety z biegiem lat było w nich coraz mniej wody i ryb. Za to coraz łatwiej było spotkać nad brzegiem kilku kolegów. Powoli nad wodą zaczynało mi brakować tej odrobiny samotności, która pozwalała oderwać się od rzeczywistości. I tak zacząłem szukać innych muchowych ryb.
Sfrustrowany dodawałem do swoich wędkarskich doświadczeń kolejne rozdziały; o boleniach, kleniach, jaziach...Była to piękna, trudna i pouczająca przygoda. Miała wszak jedną wadę. Mieszkając w Trójmieście byłem skazany na Wisłę, której czystość i krajobrazy różniły od tkwiących w pamięci obrazów znad Wdy czy Łupawy. Tak zwróciłem uwagę na sporą ilość pięknych, położonych w okolicach Trójmiasta jezior. A gdyby tak spróbować się ze szczupakiem? Wiedziałem już, że gdzieś na świecie łowiło się tą rybę i jej kuzynów na muchę. Internet chyba dopiero raczkował, a dostęp do fachowej prasy i literatury mieli tylko wybrańcy, do których się nie zaliczałem. Jednak mimo braku fachowych informacji zacząłem swoją przygodę z Esoxem. I trwa ona do dzisiaj.

Trudne początki

Sprzęt, którym na początku się posługiwałem był za słaby. Przede wszystkim, do rzutów znacznie większymi niż pstrągowe muchami. Z kolei łowienie na małe przynęty nie dawało zadawalających rezultatów. Owszem siadały na nie okonki, nieraz bardzo małe szczupaki, ale czułem, że znalazłem się w małej pułapce. Musiałem rzucać daleko, dużymi przynętami, bo łowiłem brodząc, w spodniobutach i tylko długie rzuty dawały mi szansę obłowienia szerszego pasa litoralu. Wszystko to razem było irytujące, ale przyniosło pierwsze doświadczenia. Po tych pierwszych próbach wiedziałem, już na przykład że muchówka do połowu szczupaka powinna być cięższa, przynajmniej klasy 7-9.

Pomysł na muchę

Równocześnie zacząłem kombinować z muchami. Pióra i sierść chłonęły zbyt dużo wody zwiększając wagę muchy. Tak wpadłem na pomysł zastąpienia mocno nasiąkliwych materiałów syntetykami. Pozyskiwałem je w różny, czasami śmieszny sposób. Super czasochłonne było cięcie w wąskie paseczki opakowań po wafelkach Prince Polo. Miały one udawać obecne flash'e i przy okazji miały jedną, cudowną właściwość. Metaliczna powłoka powoli się wypłukiwała, nabierając w końcu doskonałej transparentności. Takie, na w półprzezroczyste muchy były prawdziwymi kilerami. W obecnej chwili dostępna jest cała masa materiałów, które można wykorzystać do wykonywania szczupakowych much, jednak tamte sympatyczne muszyska, robione z sporym nakładem czasu miały swój niepowtarzalny urok. Przynajmniej dla swego skromnego twórcy. Obecnie swoje szczupakowe wzory wykonuję na lekkich i mocnych hakach Partridge - Gray Shadow, najczęściej ubierając je w materiały nowej generacji. Pióra i sierść stanowią tylko bazę, na której opieram materiały syntetyczne.

Poszukiwanie zestawu

Bardzo dużo czasu poświęciłem eksperymentując z linkami. Podczas łowienia z brzegu dobrze zdawał egzamin sznur pływający zakończony tonącym przyponem. Później zastąpiłem go sink tipem, o trzy metrowej końcówce (w trzeciej klasie tonięcia). Sprawdzał się doskonale na wodzie o głębokości do 2,5 m, głównie podczas prowadzenia muchy z wody głębszej na płytszą, czyli w stronę brzegu. Na jeszcze płytszej wodzie, takiej do 1,5 m sink tip był nieco za ciężki i łowiłem tylko zwykłą pływającą linką. Do linki takiej trzeba było dołożyć przypon o długości 3,5 - 4 m. Elementem sprowadzającym muchę na właściwą głębokość była sama, właściwie skonstruowana przynęta i metalowy przyponik. Łowienie na takiej wodzie było bardzo widowiskowe. Często było widać moment ataku. Kiedy ryba chybiała, na powierzchni tworzył się podnoszący poziom adrenaliny wirek. Niestety większość szczupaków łowionych w tak widowiskowy sposób nie przekraczała 1,5 kg. Zaczęła mnie nurtować myśl, co by się stało gdybym swoje polowanie przeniósł na głębszą wodę ? No i zaczęła się nowa era w moich szczupakowych łowach.
  1  2  następna   


Sikora - suche chrusty


Frąckiewicz - duże mokre


Polskie majówki cz. 1


Wiosenny swap


Polakowski – broń na uciekiniera