Uciekinier

Autor: Witek Polakowski | Dodany: 2003-01-15

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





To miał być typowy lipieniowy wyjazd. Mieliśmy jednak pecha, wysoka, trącona woda nie dawała wielkich nadziei na udane połowy. Trochę się pomęczyliśmy, ktoś nawet coś złowił i zapadła zgodna decyzja... jedziemy w górę rzeki, w okolice hodowli tęczaka, tam zawsze można złowić jakiegoś uciekiniera... Nie zdążyłem jeszcze uzbroić wędki, gdy kolega holował pierwszego. Dwaj napotkani wędkarze potwierdzili nasze przypuszczenia, właśnie trzy dni temu uciekło sporo ryb. Cieszymy się, bo nie zawsze trafia się akurat na ryby, które dopiero, co uciekły... duże, waleczne i banalnie proste do złowienia. Nie wziąłem pudełka ze streamerami... to nic, za streamera będzie robić największa nimfa, jaką znalazłem w pudełku - zakopiańska glajcha. Przyjadę tu lepiej przygotowany na pewno jutro i pojutrze, a potem...
Już wiem, co będzie potem. Wieść o ucieczce tęczaków obiegnie lotem błyskawicy całą okolicę i rzesza "farbowanych" muszkarzy będzie zgodnie łowiła z spinningistami (choć jest tam teraz zakaz spinningowania) i ze zwykłymi robaczkarzami. Do toreb będą ładować nadkomplety, bo tęczak wyzwala w tych ludziach najgorsze, uśpione instynkty...


Ucieczki tęczaków zdarzają się na Pomorzu stosunkowo często. Dziesiątki małych i większych hodowli... a to gdzieś pęknie przerdzewiała krata, gdzie indziej zawartość stawu spłynie z powodziową wodą. Tu i ówdzie samowolnej egzekucji na hodowcy dokonają jacyś wędkarze czy miejscowi kłusownicy wyważając przegrodę... Pojedyncze ryby można złowić przez cały rok w Łebie, Bolszewce, Gościecince, Bychowskiej Strudze, Pogorzelicy, Wdzie, Łupawie, Wieprzy i w wielu innych rzekach.

W pierwszym okresie najskuteczniejszą metodą połowu jest streamer. Mimo, iż wielkość i kolor much nie ma w tym czasie większego znaczenia, mam kilka modeli, które sprawdzają się nieco lepiej niż inne...

Moją ulubioną muchą jest bladoróżowy puchowiec wykonany na haczyku nr 8 z piór marabuta, z tułowiem, z chenille, w biskupim kolorze. Skrzydełka często wzbogacam różnokolorowymi materiałami typu flash. W zależności od stanu wody lekko go dociążam ołowianą lametą lub cynowymi oczami. Nigdy nie zawodzi mnie też biały puchowiec, czy pomarańczowy gumkowiec. Skuteczne na początku są oczywiście wszystkie jaskrawe muchy odpowiednio poprowadzone.

Pstrągi tęczowe przez jakiś czas zachowują przyzwyczajenia z hodowlanego stawu. Grupują się, wybierając w rzece miejsca o wolniejszym uciągu. Nie boją się hałasu, najlepiej żerują w porze karmienia. Najchętniej atakują muchy, które poruszają się w miarę wolno. Brania bywają gwałtowne, pstrągi potrafią jednak też kilkakrotnie "opukiwać" przynętę zanim zdecydują się na atak.
Lubię łowić linką intermedium, nie ma zresztą potrzeby łowić głębiej, bo tęczaki dość chętnie podnoszą się do muchy. Rzucam dość daleko w dół, pod drugi brzeg i od razu rozpoczynam powolne ściąganie przynęty krótkimi skokami.

Mija kilkanaście dni i ryby zaczynają grymasić. Większość z nich poczuła już wędkarski haczyk, teraz trzeba się nieco natrudzić, aby je przechytrzyć. Dalej łowię streamerem, lecz używam już nieco innych much, prowadzę je też wolniej i głębiej. Dobre są niewielkie muddlery w stonowanych barwach, co najwyżej z jaskrawym akcentem. Skuteczny okazać się może także czarny puchowiec - pijawka. Ryb szukam trochę niżej, bo mają zazwyczaj tendencję do spływania. Muchom po rzucie pozwalam schodzić łukiem pod swój brzeg. Branie jest delikatne, widoczne jako lekkie zatrzymanie sznura. Gdy nie było brania, a muchy spłynęły pod brzeg, rozpoczynam bardzo wolne ściąganie. Do takiego łowienia znakomicie nadaje się "gumkowiec".

Po miesiącu, czy dwóch tęczaki zajmują stanowiska w szybszym nurcie. Mają podobne preferencje, co lipienie, bo często wspólnie zamieszkują ten sam dołek. Są już ostrożne i... nieco straciły na wadze, uczą się właśnie korzystać z naturalnego pokarmu. Skuteczną bronią jest teraz nimfa. W powszechnej opinii powinna przypominać granulat, a więc w brązowym kolorze z jakąś kontrastową główką. Dużo lepsze wyniki miałem jednak na jasnoróżowego kiełżyka z pomarańczową pochewką. Już nieraz przekonałem się jak duże znaczenie może mieć odcień muchy...
Kiedyś stałem w jednym dołku z kolegą, on ciągnął jednego za drugim, ja byłem bez brania. Wpuścił mnie w swoje miejsce, dalej bez efektu. Nie wytrzymałem i wziąłem jego wędzisko... ładny tęczak usiadł w pierwszym rzucie. Przyjrzałem się jego nimfie, tak niewiele różniła się od mojej... Bardzo dobrą metodą okazuje się nieraz długa nimfa ściągana w poprzek nurtu. Zauważyłem też, że skuteczna mucha na jednej rzece nie musi być wcale rewelacyjna na innej. Tęczaki z różnych łowisk mają niekiedy dość odmienne gusta. Na najlepsze żerowanie ryb możemy liczyć w okresie ustabilizowanej pogody. Połowom sprzyja też "trącona" woda. Gwałtowne spadki temperatur potrafią za to skutecznie zniweczyć nasze wysiłki.

Brzegi rzeki powoli pustoszeją. Świeży śnieg przykrywa ślady krwi... jedyną pozostałość po rozegranych tu niedawno scenach. Siarczysty mróz odstrasza amatorów ostatnich tęczaków. Jednak za jakiś czas, cały ten cyrk rozpocznie się od nowa, gdzieś na innej rzece. Na szczęście trochę ryb zawsze ocaleje; przyśpieszają one potem bicie serca zbierając, często bezgłośnie, płynące jętki majowe. No, ale to już zupełnie inna historia....
Inne materiały autora:


Banachowski - z kozą na szczupaka


Frąckiewicz - duże mokre


Wysocki – na zimowego potoka


Frąckiewicz - majówkowe haute couture


Polskie majówki cz. 1