Rzut muchowy cz. II

Autor: Marek Ciesielski | Dodany: 2003-11-26

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





W tej części timing, czyli tempo. Jest to następny, podstawowy element rzutu. Bez niego nie można mówić o właściwej prezentacji muchy. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że dla wielu osób zachowanie tempa, to obok unieruchomienia nadgarstka, najbardziej kłopotliwy element rzutu. Uwaga ta dotyczy nawet wielu zaawansowanych wędkarzy. Optymalnym sposobem nauki jest wykonywanie ćwiczeń w obecności obserwatora. Stojąca obok osoba może podpowiedzieć, kiedy po właściwym zatrzymaniu ma nastąpić przerzucenie linki do przodu lub tylu.

Jak można zdefiniować tempo?
Timing to czas potrzebny do rozwinięcia utworzonej wcześniej pętli oraz wyprostowania linki (brak pofałdowań). W tym momencie linka „naładuje wędkę”, a więc zgromadzi w niej energię potrzebną do wykonania rzutu (wykorzystując ugięcie blanku). Kiedy mówimy o złym tempie, myślimy o za krótkim lub za długim czasie na wyprostowanie sznura.

Skutki niewłaściwego tempa

a. zbyt krótki czas między wymachami

- przyłożona do wędki siła wystarcza na poderwanie i wyprostowanie linki, ale jest jej za mało by sznur przeleciał nad wędką – skutek – linka opada nam na głowę lub tuż przed nami w postaci „makaronu”
- brak płynnego ugięcia wędki, czyli za krótki czas ładowania – częsty błąd przy siłowych rzutach
- brak właściwie uformowanej pętli, nie ma kontroli nad linką, precyzja rzutu radykalnie maleje, linka i przypon nigdy nie ułożą się prosto na wodzie, trudno mówić o osiągnięciu pożądanej odległości
- powszechne zjawisko zrywania muchy z przyponu ( „strzał z bata”)

b. zbyt długi czas między wymachami

- w między wymachach mucha z przyponem, a czasami nawet część linki kładzie się na wodzie
- następuje rozładowanie blanku, a więc kij się zdąża się wyprostować przed ruchem w przeciwnym kierunku, tracimy energię wędki i kontrolę nad zestawem
















































































Tempo oczywiście zmienia się w zależności od akcji kija i długości utrzymywanej w powietrzu linki. Można przyjąć, że;
- im dłuższa linka tym dłużej trzeba odczekać na wyprostowanie sznura i rozwinięcie pętli.
- im wolniejszy kij tym dłużej trzeba odczekać na wyprostowanie sznura i rozwinięcie pętli - następuje głębsze ugięcie blanku, wędka powoli się ładuje i równie wolno rozładowuje, przez co znaczniej lżej się rzuca (często mówimy o takich kijach, że same rzucają)

Na koniec nie sposób nie poruszyć relacji pomiędzy właściwym momentem zatrzymania, a tempem. Jak pisałem wcześniej zatrzymanie wędki musi być zdecydowane i nastąpić w odpowiednim czasie. Linka po zatrzymaniu ma być na tyle wysoko i mieć taką prędkość, aby nie spadła na wodę lub ziemię zanim nie nastąpi rozwinięcie pętli i wyprostowanie linki.

Nagminnie popełnianym błędem jest sytuacja, kiedy rzucając z ruchomym nadgarstkiem pętla nie powstaje lub przeciwnie formuje się, ale bardzo szeroka. To najczęściej spotykane u polskich wędkarzy uchybienia. Po zatrzymaniu z tyłu wędki, linka zamiast układać się poziomo w powietrzu tworzy tuż za szczytówką brzuch, dotyka podłoża, a koniec linki z przyponem unosi się do góry. W tym momencie, nie ma co już korygować.

W następnej części będziemy mówili o „pociągnięciu” linki przed wymachem tzw. double haul oraz o kształcie pętli i sposobach jej formowania. Oba te zagadnienia są szczególnie użyteczne w sytuacjach, kiedy chcemy muchę podać na większe odległości, np. łowiąc na jeziorze czy w morzu.
Inne materiały autora:


muchy trociowe Edmunda Antropika


Paszko - polskie glajchy


Sikora – małe i mniejsze suche


Pieślak - czarne, ale nie do końca...


Białoń - kiełże!