Żal mi...

Autor: Tomek Reguła Lipion | Dodany: 2003-09-17

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

poprzednia  1  2    





Ci, którzy do tej pory nie łowili na muchę ze względu na nieumiejętność posługiwania się muchówką, nieznajomość zwyczajów ryb, teraz mieli problem z głowy. Nie trzeba było żmudnej nauki rzutów, nie trzeba umiejętności wyśledzenia rybich stanowisk, czy właściwego prowadzeni muchy. Wystarczyło każde dłuższe wędzisko, kawałek żyłki zamiast sznura i dwie nimfy, z których dolna tak naprawdę pełniła tylko rolę ciężarka. I już można było w majestacie prawa szabrować pstrągowe rzeki! Doszło do tego, że wielu ,,neofitów” nie umie posługiwać się żadną inną metodą niż dolna nimfa! Powiecie, że tylko jeszcze za pożary w Kanadzie, powódź w Chinach i ciążę pani Malinowskiej nie obwiniam dolnej nimfy! Że całe zło w wędkarstwie zwalam na tę metodę!

















Nie, Szanowni Koledzy, to nie metoda jest winna. Znam wielu wspaniałych muszkarzy stosujących tę metodę i przestrzegających jednocześnie zasad ,,no kill”. Ale faktem jest, że to właśnie ta metoda spowodowała ogromne rozpowszechnienie muszkarstwa, spopularyzowanie go. Do muszkarskich szeregów zaczęły napływać całe tabuny osobników, dla których jest to tylko jeszcze jeden sposób na zdobycie rybiego mięsa i to tego najsmaczniejszego! Dlatego żal mi tych lat, kiedy to sztuczna mucha nosiła dumne miano ,,elitarnej”, żal mi czasów, kiedy to muszkarze byli elitą. Żal mi, że sprostaczenie i schamienie jest ceną, jaką musiało zapłacić muszkarstwo za postęp, dynamiczny rozwój i ogromny wzrost liczby łowiących tą najpiękniejszą z wędkarskich metod.

Zresztą problem pauperyzacji dotknął nie tylko muchy. Można by tu przytoczyć przykład wpływu gumek na rozwój spinningu. Oprócz niezaprzeczalnych zalet i dodania wprost nieograniczonych nowych możliwości, miękkie przynęty przyniosły też ze sobą kolejną polską specjalność, metodę tak zwanego ,,agresywnego jiggowania” przy pomocy haka 5/0 z 50-cio gramową główką! Metoda ta znakomicie sprawdza się na zimowiskach sandaczy, czy sumów, a biorą na nią także ryby spokojnego żeru np. leszcze w tarle! I można jej, tak jak dolnej nimfy używać w pełnym majestacie prawa.

Ktoś powie "cóż ,taka jest cena postępu, ewolucji metod, napływu świeżej krwi, nowych ludzi" A ja wcale nie chcę rozwoju metody!!! Nie chcę postępu!!! Chcę jak dwadzieścia lat temu łowić bambusową klejonką i całą płań pod Średnią Wsią mieć tylko dla siebie!!! Nie chcę na zakręcie w Łączkach uważać na głowę, żeby mi inny muszkarz sznurem uszu nie poobcinał!!! Chcę znów móc cały dzień łazić pod Harklową i żywego ducha nie spotkać!!!
Wiem...wiem...mrzonki...cywilizacji nie da się powstrzymać....chyba za dużo tego piwa wypiłem....ale pomarzyć, powspominać fajnie....eeeech, żal mi elitarnej muchy......
Inne materiały autora:
poprzednia  1  2    


muchy trociowe Edmunda Antropika


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Wysocki – na zimowego potoka


Paszko - polskie glajchy


Whillock - po prostu szaleństwo!