C&R na łowiskach muchowych...

Autor: Jerzy Kowalski | Dodany: 2002-12-11

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  3  następna   




Po napisaniu poprzedniego artykułu o C&R, kiedy docierały już do mnie pierwsze reakcje zdałem sobie sprawę, że zacząłem cały wywód niejako „od końca”. Teraz, w kolejnych tekstach chciałbym wrócić do „początku” i rozwinąć zasygnalizowany już pomysł stworzenia płaszczyzny porozumienia i platformy dyskusji dla wszystkich chcących uprawiać, i co może ważniejsze, rozwijać nowoczesne wędkarstwo muchowe w duchu pięknie nazwanym przez twórców NaMuche.pl – „Fair Fly”.

Sądzę, że w celu uporządkowania wiedzy dotyczącej eksploatowania wód pstrągowych należy opisać kontekst i zakres wprowadzania zasady Złów i Uwolnij, oraz jej odniesienia do całości zarządzania szeroko pojętymi zasobami naturalnymi, w końcu prowadzącymi do ekstremalnej przyjemności jaką jest wędkowanie na muchę.

ZNACZENIE C&R

C&R przynosi zazwyczaj pozytywne rezultaty, ale jak każda niewłaściwie stosowana metoda, może również wywoływać negatywne efekty (np. w okresach zwiększonej podatności ryb na infekcje). Należy pamiętać, że C&R NIE JEST WARTOŚCIĄ SAMĄ W SOBIE. Ten sposób postępowania z rybami jest jedynie NARZĘDZIEM, które pomaga uzyskać właściwe dobro, czyli silne, zdrowe, samo odnawialne populacje ryb w wodach, w których wędkujemy. Co więcej, jako metoda C&R musi być poddana krytycznej refleksji. Pomocne są tu naukowe badania, coraz lepsze rozumienie natury, rozwój metod zarządzania łowiskami, ich usprawniania oraz zapobieganie i odwracanie degradacji wód, ich bezpośredniego otoczenia oraz całych zlewni.

W większości mamy osobisty, wsparty doświadczeniem obraz tzw. gospodarki rybacko-wędkarskiej w Polsce. Jest ona izolowana, a często skonfliktowana z wszystkimi innymi użytkownikami środowiska. Nasza tradycja gospodarowania na wodach wynika wprost z bezpośredniego przeniesienia rybackich metod używanych w stawach hodowlanych na skomplikowane zależności występujące w naturalnych populacjach i wodach. Obejmuje ona ograniczenia eksploatacji w postaci:

- jednolitych okresów ochronnych
- jednolitych wymiarów ochronnych
- dobowych limitów

Podstawowym zabiegiem gospodarczym w naszych wodach jest zarybianie rybami w różnych stadiach rozwoju, najczęściej według zasady „im taniej i więcej tym lepiej”, oczywiście z zachowaniem podstawowych norm sanitarnych.
Gospodarce tej towarzyszy brak wystarczającej kontroli efektów i rozeznania podstawowych parametrów pojemności łowisk oraz dopuszczalnego zakresu ich eksploatacji. Praktyka ta nie wynika ze złej woli, lecz raczej niedostatku wiedzy, z niechęci do współpracy w środowiskach wędkarskich, z braku przywództwa i chęci wprowadzania nowoczesnych rozwiązań, a także z niedostatecznych nakładów na utrzymanie i rozwój łowisk. Stąd jedyną odpowiedzią na zmniejszenie liczby ryb w łowiskach jest propozycja intensyfikacji zarybień, która ma być również panaceum na niszczenie i zamulanie tarlisk, niszczenie środowiska itp. O tych wszystkich sprawach będę chciał napisać w następnych artykułach opierając się na wiedzy, którą zdobyłem w toku mojej działalności i poszukiwań.

Aktualny stan wiedzy na temat biologii populacyjnej i genetyki pstrągów (Salmo spp i Oncorhynchus spp), które są uważane za najbardziej wszechstronnie przebadane gatunki spośród wszystkich zwierząt i roślin upoważnia do stwierdzenia, że

wody, które są siedliskiem NATURALNYCH populacji są najwyższym stadium rozwoju łowisk pstrągowych, do którego powinno się dążyć, a jeżeli takie istnieją należy je bezwzględnie zachowywać z największą możliwą troską.


Na nieszczęście takich łowisk jest stosunkowo niewiele, a większość wód zostało zniszczonych przez bezmyślną eksploatację środowiska, w tym również przez nas - wędkarzy, uprawiających nadmierne odłowy i nieprzemyślane introdukcje. Dziś wiele łowisk zawiera populacje całkowicie sztuczne, odtwarzane – obce środowiskowo lub szczątkowe populacje naturalne.
Ważnym w tych rozważaniach jest wprowadzenie rozróżnienia terminów „pstrąg dziki” – „wild trout” i „pstrąg rodzimy” – „native trout”. Mówiąc najkrócej;

DZIKA POPULACJA - to każda populacja, która w zajmowanym środowisku może odbywać skuteczne tarło, a wszystkie osobniki w tej populacji pochodzą z naturalnego tarła.
POPULACJA RODZIMA - to taka populacja dzika, która w toku ewolucji przystosowała się genetycznie do warunków panujących w lokalnym środowisku (dorzeczu, jeziorze) zajmując je, co najmniej od „wielkiej migracji” pstrągów po ostatnim zlodowaceniu 10-20 tys. lat temu. Takie przystosowanie środowiskowe może dotyczyć terminu i miejsca odbywania tarła, szybkości wzrostu, rodzaju pobieranego pokarmu itp.

Oczywiście, każda populacja rodzima jest jednocześnie populacją dziką, choć nie każda populacja dzika jest populacją rodzimą.
Niekiedy udaje się wytworzyć dzikie populacje przez przeniesienie do „pustej” lub „spustoszonej” wody populacji z innego środowiska jednak będzie to zazwyczaj działanie o ograniczonym sukcesie.
W nielicznych przypadkach zdołano odtworzyć populacje zbliżone do rodzimych, wykorzystując bardzo zaawansowane metody hodowli i zarybiania oparte na szczegółowej analizie genetycznej.
Tymi problemami chciałbym zająć się również w przyszłości, opierając się na ostatnich badaniach amerykańskich i europejskich oraz na stanowiskach przyjętych lub dyskutowanych przez niektóre kraje.
  1  2  3  następna   


Chruszczewski - mokra forever


Paszko - polskie glajchy


Banachowski - małe i jeszcze mniejsze streamery


Reguła - supersuszki


Polskie majówki cz. 1