Gjerfloen Fluefiske na rzece Trysil

Autor: Włodzimierz Walczak | Dodany: 2003-10-01

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Na początku września postanowiłem wybrać się do Norwegii. Chciałem zobaczyć ostatnio mocno reklamowaną, lipieniową rzekę Trysil, oraz rozgrywane na niej Muchowe Mistrzostwa Norwegii. Ale tak naprawdę głównym motywem wyprawy, była chęć podpatrzenia technik łowienia lipieni przez najlepszych miejscowych wędkarzy. Tak wylądowałem w rejonie miejscowości Trysil i Plassen.
Rzeka na charakter lipieniowy. Woda w miejscu rozgrywania mistrzostw prezentowała się bardzo interesująco. Przy szerokości ok. 100 metrów spokojniejsze i głębsze miejsca przeplatały się z licznymi bystrzami. Sporo było rynien i dołów za głazami, w nurcie rzeki. Ryby nie występowały równomiernie na całym odcinku. Wylosowanie dobrej miejscówki było sprawą zasadniczą. Wprawdzie zawodnicy zmieniali swoje stanowiska, ale nawet atrakcyjne miejsca, obłowione wcześniej przez dobrych wędkarzy, nie pozwalały kolejnym zawodnikom uzyskiwać równie dobrych wyników.





















Ku mojemu zaskoczeniu niemal wszyscy zawodnicy rozpoczynali łowienie od techniki krótkiej, dolnej nimfy, nazywanej powszechnie w Norwegii „czeską nimfą”. Nie da się ukryć, że Skandynawowie już bardzo dobrze opanowali tą metodę. Tam gdzie bierne prowadzenie nimf, a nawet „pompowanie” nie było skuteczne, zawodnicy przedłużali zestaw prowadząc agresywnie nimfy na ukos i w poprzek prądu. W długich rynnach niektórzy posługiwali się metodą dalekiego wypuszczenia zestawu i szybkiego ściągania nimf pod prąd, trzymając zatopiony kij niemal pionowo pod wodą. W popołudniowych turach, kiedy lipienie zaczynały żerować przy powierzchni część zawodników sięgała po suchą muchę. Większość wędkarzy demonstrowało bardzo dobrą technikę rzutową, z perfekcyjnie opanowanym „double haul”.
Według informacji organizatorów najlepsi z uczestników mistrzostw łapali w granicach 50 – 60 ryb dziennie. Dominującą metodą była krótka, dolna nimfa, która najwyraźniej przestaje już być tylko naszą specjalnością.























Niezwykle gościnny gospodarz łowiska Gjerfloen Fluefiske, pan Snorre Groenness, na którego rewirze odbywały się częściowo mistrzostwa, zaprezentował jeszcze jedną metodę, którą łowi się lipienie w Norwegii. Na nieco przedłużonym zestawie przywiązane są trzy nimfy. Najcięższa znajduje się pośrodku zestawu, zaś obie skrajne są słabo lub wcale dociążone. Odległości pomiędzy nimfami wynoszą około 40 cm. Skuteczność tej metody potwierdziła się podczas krótkiego pokazu łowienia. Rzecz pod odjęciu trzeciej, „szczytowej” muchy jest do stosowania w Polsce. Główna zaleta metody to swobodny ruch lekkiej, pierwszej muchy. Takie prowadzenie zestawu jest interesujące podczas łowienie w dół i poprzek wody, na wszelkiego typu atraktory i wyloty (deep drifting).
  1  2  następna   


Polakowski – broń na uciekiniera


Chruszczewski - mokra forever


Chruszczewski - na mokro


Rekowski – makrelka, polska mucha


Frąckiewicz - duże mokre