W krainie górnej Gail...

Autor: Włodzimierz Walczak | Dodany: 2004-03-03

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę





Długie zimowe wieczory pozwalają nam przygotowywać plany wiosennych i letnich wypraw. Planując je zadajemy sobie pytanie, czy jest możliwe znalezienie łowiska tak różnorodnego, by mogło ono pozwolić na łowienie pstrągów jak i lipieni, na dodatek przy zastosowaniu pełnego zakresu metod i w wodach o różnych charakterze? Ja osobiście znam takie miejsce. Znajduje się na pograniczu Austrii i Włoch, w malowniczej Karyntii.

























W miejscowości Koteschach-Mauthen znajduje się hotel „Post” oferujący bardzo ciekawy i zróżnicowany wędkarski rewir. Główną rzeką jest Gail (około 13 km). W górnym odcinku płynie ona szybkim nurtem we wspaniałym, pełnym zakrętów i niezapomnianych widoków wąwozie. Szerokość rzeki wynosi od 10 do 15 m. Odcinek zamieszkują pstrągi tęczowe i potokowe. Dominujące metody łowienia to sucha i mokra mucha oraz nimfa.
Niezbędna jest tu laska do brodzenia. Rzekę trzeba niekiedy przekraczać, co przysparza bardzo dużo emocji. Populacja ryb, jakkolwiek bardzo liczna, składa się przede wszystkim z drobnych okazów. Jedynie w głębszych dołach można liczyć na tęczaki w granicach 2 – 2,5 kg. Niestety ta piękna rzeka ponosi duże straty w czasie gwałtownych powodzi (ostatnio zdarzają się dość często), stąd dość duże zarybienia. Niedostatki te rekompensuje niepowtarzalny, dziki krajobraz i nastrój wspaniałego wąwozu. Począwszy od drewnianej tamy na miejskim odcinku możemy liczyć na złowienie lipienia. Uwaga, absolutnie nie można przeoczyć dołów, które woda wymyła u podstawy tamy. Znalazły w nich kryjówki liczne pstrągi i lipienie, a szczególnie duża populacja zasiedla ostatni, dwukilometrowy odcinek rewiru, poniżej drugiego, sztucznego wodospadu w mieście. Tutaj zdecydowanie dominuje sucha mucha. Oprócz bardzo licznych lipieni w rozmiarach do 50 cm można złowić pstrągi tęczowe (35 – 45 cm) oraz mniej liczne potoki. Ilość ryb jest zaskakująco duża. Złowienie pięćdziesięciu, a nawet sześćdziesięciu lipieni i pstrągów dziennie nie jest niczym niezwykłym. Rzeka jest szeroko rozlana, płytka i dogodna do brodzenia. W pobliżu wodospadu wpada krótki (1 km) i wąski (3 – 4 m) strumień Muehlbach. Ten spokojnie meandrujący potok skrywa w swoich wodach niezwykle liczne stado lipieni, które pozostają tam po tarle, lub też chronią się przed silnymi okresowo prądami głównej rzeki. Łowienie, głównie, na nimfę, staje się szybko „nużące”, ponieważ każde przeprowadzenie muchy kończy się holem. Ryb jest po prostu zbyt wiele! Nie są to okazy, ale zdarzyło mi się złowić w strumieniu lipienie około 45 cm.

























Pozostałe dopływy Gail, głównie Valentinbach i Assnitzbach, mają zupełnie inny charakter. Są to górskie strumienie o bardzo szybkim uciągu i dużych spadkach w górnych odcinkach. Szczególnie interesujący jest strumień Valetinbach (dł. ok. 8 km, szer. 3 – 4 m). Wypływa on z jeziora Gruensee i w górnym odcinku można dojść do niego leśną drogą znajdującą się obok zajazdu „Ederwirt”. Potok jest tutaj bardzo szybki, zaś ryby stoją za głazami w nurcie i we wszystkich niemal dołkach. Łowienie jest bardzo emocjonujące, ponieważ ataki na przynętę są bardzo gwałtowne i wymagają błyskawicznej reakcji. Odcinek kończy się widowiskowym wodospadem i niewielkim jeziorkiem przy elektrowni wodnej, która sama w sobie stanowi bardzo interesujący obiekt do zwiedzania. W jeziorku można złowić okazowe egzemplarze tęczaków. Poniżej spiętrzenia potok wchodzi w niezwykle malowniczy wąwóz o bardzo stromych ścianach. Nurt uspokaja się nieco, ale woda jest nadal bardzo przejrzysta i łowienie przypomina podchody. Dominują drobne potoki (około 30 cm). Łowiąc w wąwozie potoku Valentinbach nie można zapominać o swoim bezpieczeństwie (obsługa hotelu zaleca zabierania hełmów z uwagi na spadające ze stromych ścian wąwozu kamienie). Pomimo, że potok jest mały, lepiej podejmować wyprawę w dwie osoby. W przyujściowym odcinku potok odprowadza część wody do strumienia Muehlbach, wpływając do Gail już tylko bardzo płytkim, niekiedy wysychającym (!) korytem. Na odcinku tym można złowić zaglądające z Gail lipienie.

























Mała ilość wody, jaką okresowo niesie potok podsuwa podejrzenie, że jest on od czasu do czasu dość silnie dorybiany. Cóż, łowiąc na łowiskach typowo komercyjnych musimy liczyć się z tym, że większość łapanych ryb nie należy do rodzimej populacji.
Potok Assnitzbach jest pod względem charakteru zbliżony do środkowego odcinka Valentinbach. Strumień jest nieco węższy i znacznie krótszy (ok. 4 km). Wpada do Gail poniżej dolnej granicy rewiru. Na rybostan składają się również pstrągi tęczowe, potokowe i saiblingi. W dolnym biegu strumienia, gdzie nurt staje się znacznie wolniejszy, można spotkać licznie wstępujące z Gail lipienie. Łowienie ich w super przejrzystej wodzie dostarcza mnóstwo emocji. Obydwa strumienie - Valentinbach i Assnitzbach, są szczególnie polecane, gdy opady deszczu zmącą na moment wody Gail (uwaga, Gail nie niesie wód z topniejących śniegów i lodowców – nie mamy tu więc do czynienia z tzw. „Gletscherwsser” i „Schmelzwasser”, znanym problemem wielu austriackich rzek).
W górnym odcinku rewiru Gail przyjmuje jeszcze dwa mniejsze potoki, które przy odpowiednich stanach wody mogą również stanowić cel wyprawy. Podczas łowienia na strumieniach mniej istotny jest dobór muchy. W szybko płynącej wodzie ryby atakują wszystko, co pojawia się w ich polu widzenia. O powodzeniu decyduje ostrożność podejścia i prezentacja przynęty.

























Wracając do tematu łowienia dzikich pstrągów mamy w rewirze prawdziwą perełkę: potok Angerbach, który wpada do jeziora Gruensee. Potok ten zamieszkuje endemiczna odmiana pstrąga nazywana „Angerbachforelle”. Oczywiście populacji tej nie „zanieczyszcza” się żadnymi dorybieniami.
Strumień ma około 4 km długości i płynie w absolutnie nieskażonym cywilizacją górskim krajobrazie. Swój początek bierze na wysokości ok. 1.500 m. W dolnym odcinku potok jest płytki i zamieszkują go tylko bardzo drobne pstrążki. Jednak im dalej w górę, tym więcej napotykamy przegłębień, w których można złowić ładne, jak na tej wielkości strumień pstrągi (do 25 - 30 cm). We wszystkich potokach rewiru najskuteczniejsza jest sucha mucha i nimfa podawana za kamienie, w nurcie i w zagłębienia koryta. Tak jak i w innych strumieniach rewiru, także i tutaj decydujące jest to, żeby nie spłoszyć ryb podczas podchodzenia do stanowisk.
Tyle w maksymalnym skrócie można powiedzieć o bardzo urozmaiconym rewirze hotelu „Post”. Naprawdę na jego poznanie trzeba co najmniej tygodnia czasu. Zabrać ze sobą trzeba kilka wędek począwszy od lekkich kijów na strumienie (dł. 8 do 9 stóp AFTMA 3 – 5) do cięższych kijów do łowienia na streamera (dł. 9,6 do 10 stóp AFTMA 6 – 7). Trzeba pamiętać, że łowienie jest dozwolone na tylko jedną muchę, ale dopuszcza się obciążenie zestawu ołowiem, przy czym na końcu zawsze musi być mucha. Ogromnym atutem rewiru jest nieduża presja wędkarska. Wędkowanie w przepięknym, naturalnym górskim krajobrazie odbywa się najcześciej w samotności (z wyłączeniem odcinka miejskiego).

Więcej informacji pod adresem:
Naturabenteuer Hotel Post
A-9640 Koetschach-Mauthen 66
Tel. 0043-4715-221
Fax. 0043-4715-222-59
www.flyfish.at
Inne materiały autora:


Ostafin - lipieniowe wyloty


Polakowski – broń na uciekiniera


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Polskie majówki cz. 1


Reguła - supersuszki