...Gmundner Traun.

Autor: Włodzimierz Walczak | Dodany: 2005-02-16

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Choć rzeka Gmundner Traun mierzy w swoim austriackim biegu 138 km długości, a jej poszczególne, pstrągowe odcinki znane są pod własnymi nazwami (np. Goiserer Traun, Ischler Traun itd.), to jednak słowo Traun kojarzy się najczęściej z około piętnastokilometrowym odcinkiem rzeki w pobliżu miasta Gmunden, poniżej wypływu rzeki z jeziora Traunsee. To tutaj łowili tak znani wędkarze ubiegłego wieku jak Charles Ritz, Frank Sawyer, czy Hans Gebetsroither. Legenda wspaniałej, pstrągowej rzeki przyciągała wędkarzy z całej Europy, a miejscem spotkań był położony niemal na brzegu rzeki hotel leśny „Marienbruecke”.


































Dzisiaj, pocięta licznymi stopniami wodnymi i zaporami Gmundner zapewne różni się sporo od tej której brzegami spacerował Charles Ritz, ale mimo tej przemiany nadal trudno oprzeć się fascynującej potędze i niebywałemu pięknu tego miejsca. Traun ma tutaj przeciętnie około 40 m szerokości, tylko miejscami rozlewa się na ponad 50. Jej nurt jest wyjątkowo urozmaicony. Szybkie odcinki, o często uregulowanych brzegach przeplatają się ze spowolnieniami na kamienisto-żwirowych wypłyceniach oraz spokojnymi i głębokimi płaniami w pobliżu spiętrzeń . Zielonkawy odcień wody w połączeniu z jasną barwą kamieni w dnie stwarza niezapomniany koloryt. Brzegi doliny są przeważnie porośnięte lasem, zaś w tle rysuje się majestatyczny masyw szczytu Traunstein.
Gospodarzem omawianego rewiru jest Rudi Heger. Początek obwodu wyznacza wybudowana w roku 1968 zapora i elektrownia wodna w Gmunden. Na tym odcinku rzeka wcina się głęboko w dolinę Theresiental . Jej zbocza pokrywa las. Uciąg rzeki jest szybki, woda głęboka i przy pierwszych oględzinach trudno znaleźć typowo muchowe miejscówki . Z tego powodu, jak również, biorąc pod uwagę, to że ciekawsze miejsca wzdłuż brzegu rzeki od strony miasta Gmunden są trudne do odnalezienia, warto chociaż na pierwszy rekonesans zabrać z sobą jednego z miejscowych przewodników.
Pierwsza ciekawa miejscówka znajduje się na prawo od mostu w kierunku Gmunden. Po przejchaniu go skręcamy w prawo i jedziemy drogą w kierunku rzeki. Od miejsca nazywanego „Gruener Turm”, a dalej ścieżką dla wędkarzy zejdziemy do biegnącej wzdłuż rzeki spacerowej dróżki. Oprócz głębszej wody, na której złapiemy obok pstrągów także dużego szczupaka, można znaleźć ciekawe wypłycenie, które cenione jest z powodu pięknych, wieczornych żerowań na suchej muszce .
Od drugiej strony mostu, kierując się leśnymi, gruntowymi drogami na obrzeżach doliny, możemy dostać się do miejscówek nazywanych „Kainzmuehle” i „Hagerwiese”. Szczególnie ciekawe jest miejsce „Kainzmuehle”, gdzie przed kilkudziesięciu laty stał jeszcze młyn . Obszar spokojniejszej, osłoniętej wiszącymi gałęziami wody wzdłuż brzegu skrywa niejednego okazowego tęczaka.



























Po przeciwnej stronie rzeki widać miejscówkę przy wyspece - „Fischerinsel”. Osiąga się ją jadąc od Gmunden, w kierunku Steyerermuehl i skręcając za rondem w pierwszą drogę w lewo. Po zaparkowaniu samochodu trzeba zejść ścieżką ze zbocza doliny do wysepki . Rzeka jest tutaj płytka i umożliwia brodzenie wzdłuż brzegów. Można tutaj zawsze liczyć na dobre brania tęczaków, a z głębokiej, spokojnej wody poniżej „Fischerinsel” muchy atakują także ładne okonie. Schodząc w dół, po kilkunastominutowym marszu, osiągniemy wyspę w pobliżu miejscówki „Radmuehle”. Z uwagi na brak miejsc do parkowania i konieczność dłuższego spaceru z dużym prawdopodobieństwem będziemy tutaj łowić w samotności, a w każdym razie nie w tłumku, co potrafi się zdarzyć na łatwo dostępnych odcinkach. Tutaj, nawet przy podwyższonym stanie wody, są możliwości do połowu na suchą muchę, również dobre wyniki przynosi nimfa.


































Przemieszczając się dalej w dół ( ale tym razem od przeciwnej strony tzn. od strony miasta Gmunden ) natrafimy na zaporę przy fabryce papieru w Laakirchen . Wąska ścieżka pozwala na dostanie się w dół od zapory, gdzie pomiędzy zalegającymi dno głazami kryją się okazowe tęczaki i niekiedy duże szczupaki. Pomimo głębokiej wody ryby są bardzo ostrożne i podchodząc do nich powinniśmy zachować maksimum spokoju. Namierzone sztuki mogą przyprawić o szybsze bicie serca, jednak nie można zapomnieć o spustach wody z zapory. Ich gwałtowność zmusza niekiedy do bardzo szybkiego odwrotu i właśnie to wielu kolegów zniechęca do łowienia tutaj. Dreszczyk emocji związany z bezpośrednią bliskością zapory i spustami wody okazuję się zbyt duży, a świadomość, że właśnie tu pomieszkują wyjątkowe okazy nie wystarcza na pokonanie rozsądnej obawy.
Kolejną, bardzo cenioną miejscówką poniżej zapory są bloki skalne przy stopniu wodnym „Lasserwehr”. W rynnach pomiędzy nimi skrywają się oczywiście ładne tęczaki. Nieco bardziej w dół, gdzie woda się uspokaja można czasem złapać niedobitka z licznego niegdyś stada lipieni. Niestety podobnie jak na innych wspaniałych wodach w tym rejonie Europy dobrały się do nich kormorany. Od stopnia „Lasserwehr” część wody jest odprowadzana kanałem do elektrowni i niewielkiego spiętrzenia „Kohlwehr”. Ryby są zarówno w kanale odpływowym jak i dopływowym. Dobrym miejscem jest połączenie kanału z głównym korytem rzeki. Stąd już tylko kilkaset metrów do miejsca nazywanego „Ewigsteiger”, gdzie niemal zawsze jakieś ryby wychodzą do suchej muchy. Obok tęczaków i bardzo nielicznych lipieni, są tutaj również klenie. Warunki do rzutu raczej bardzo trudne z uwagi na ścianę krzaków za plecami wędkarza. Na odcinku tym można nieraz obserwować potężne, „przyczajone szczupaki”, jak również stada brzan, często naprawdę dużych ( niektórzy koledzy zapewniają mnie, że spotyka się okazy do 90 cm ).
  1  2  następna   


Frąckiewicz - zamiast muddlera


Paszko - zimowe streamerki


Paszko - polskie glajchy


Banachowski - muchy szczupakowe


Banachowski - małe i jeszcze mniejsze streamery