Sain jawaraaj

Autor: Olo Sawa | Dodany: 2002-08-13

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  następna   




Mongolia to głównie niekończąca się podróż. Samolotem przez pół Azji, samochodem po niekończących się stepach, wreszcie konno tam, gdzie żaden - nawet amerykański Trzmiel, którego po raz pierwszy widziałem Ułan Bator - nie dojedzie. Później z powrotem przez tajgę, step, w ogromnym pędzie, by za wszelka cenę zdążyć na samolot. Mimo bowiem, że Mongolia jest ziemią, która dla współczesnego Europejczyka leży "poza czasem" to jego brak jest niezwykle silnie odczuwany.

W wędkarskich wyprawach i podróżach w przeciwieństwie do wakacji i wyjazdów, łowienie przestaje mieć charakter wyłącznie hobbystyczny. Jest także - jeśli nie przede wszystkim - zajęciem użytkowym. Łowisz, by zjeść w południe, łowisz by zjeść wieczorem, zabijasz na prowiant podróżny, zabijasz tyle, ile jesteś w stanie zjeść, nie mniej ni więcej. W Mongolii łowisz w rzece, w jeziorze, łowisz w okresowych strumieniach, które w ciągu kilku godzin zamieniają się w rwące potoki, łowisz na cofkach ogromnej Selengii i w dopływach Sziszchidu. Łowisz często po godzinę i dwie godziny dziennie, co stawia pod znakiem zapytania drogie i bardzo drogie patenty z amerykańskich sklepów wysyłkowych, które tylko niepotrzebnie obciążają kieszenie. Mongolia jest doskonałym probierzem jakości namiotu za 500 dolarów, kołowrotka za 300, sznura, latarki, śpiwora czy prostego zdawałoby się narzędzia jakim jest nóż. 90% przedmiotów, które weźmiesz z Polski, nigdy już nie kupisz. Patrząc na Mongołów, dziedzicznych nomadów, chwyta cię podziw, że mimo tak ogromnej różnicy cywilizacyjnej i przepaści dzielącej wyposażenie tobie jest zdecydowanie zimniej w mroźne jesienne noce i bardziej mokro, gdy wrześniowa ulewa obróci w perzynę teoretycznie ekspedycyjny i równie nieprzemakalny namiot. Dzięki teoretycznie nieprzemakalnym workom śpisz w mokrym śpiworze, który sam nie wytrzymuje gwarantowanych -10 C. Podobny los dzieli szereg innych teoretycznie nieprzemakalnych i trwałych przedmiotów.

Większość rzek mongolskich jest potwornie zimnych, co doskonale koresponduje z wysoką amplitudą temperatur dnia i nocy. We wrześniu budzisz się w nocy z zimna, odgarniając rano z plecaka 2-3 mm warstwę szronu. Pod oddychające spodnie na górskich strumieniach zwykle wkłada się 2 warstwy polara, gdyż inaczej nie dało się wytrzymać w wodzie dłużej niż 15 minut. Te same spodnie świetnie służą za pidżamę w nocy, gdy temperatura nie przekroczy -5 C.
  1  2  następna   


muchy trociowe Edmunda Antropika


Chruszczewski - na mokro


Wiosenny swap


Frąckiewicz - majówkowe haute couture


Ostafin - lipieniowe wyloty