• 1
  • 2
  • 3

Nasi partnerzy

Moja ulubiona mucha

 

Był pogodny, jesienny dzień. Dunajec w Tylmanowej zachęcał do łowienia niską, krystalicznie czystą wodą. Mirek zdecydował się na nimfę licząc na „potwory” z rynny. Ja poszłam na spokojniejszy odcinek. Wybrałam suchą muszkę i ćwiczenie rzutów.
Nad wodą nie było widać żadnych owadów, liczyłam jednak, że uda się coś sprowokować.

jsch02 02
Zestawem z drobnym parachutem z CDC zaczęłam systematycznie obrzucać miejsce, w którym nurt zaczynał zwalniać przechodząc w łagodną, długą płań.
Obserwując buszującego w szybkich prądach Mirka, czekałam na pierwsze branie. W głowie tliło mi się pytanie, co okaże się skuteczniejsze na tej cichej wodzie? Sucha, czy krótka nimfa w wydaniu extreme? Po pierwszych kwadransach wydawało się, że pojedynek męża i żony zakończy się „bezbramkowym” remisem. Znużona brakiem agresji ryb zaczęłam schodzić w dół płani. Niespodziewanie zaskoczyło mnie pierwsze wyjście do muszki. Za późno zauważone, skwitowane pustym zacięciem. Pierwsze koty za płoty! Kilka rzutów i ponowne wyjście. Zacięcie w tempo i przyjemne uczucie holu. Lipień. Nie okaz, ale jednak ryba. Kątem oka widzę zerkającego na mnie Mirka. Dumna i pewniejsza zaczynam łowić z większym skupieniem. Nie minęło kilka minut i znów lipień. 34 centymetry! Po chwili znów ryba...i Mirek melduje się na początku płani. Zdradza na moich oczach nimfy i przywiązuje suche. Długo je wiąże, bo znów holuję lipionka. Nim zdążę go wypuścić mąż stoi już przy mnie. Jego zdziwiona mina i pytające spojrzenie potęgują moją satysfakcję „A na co to kochanie tak bierze?" Razem spoglądamy na małą i niepozorną Parachute CDC. Sama skromność. Historia ta wydarzyła się kilka lat temu. Od tego czasu muchy wykonane w technice Parachute należą do moich ulubionych. Najbardziej ulubionych wzorów suchych much!

jsch02 01
Wykonuję je w wszelkich wariantach kolorystycznych i różnych wielkościach. Najczęściej jest to numer 16, naturalne CDC, ogonek i jeżynka brązowe lub jarzębate. Tułów popielaty, najczęściej z promieni pióra (kondor, czapla, krzyżówka).

Robię też znacznie większe muchy, którymi imituję duże jętki, jak majówki czy dunajcowe, szare sierpniówki.

jsch02 04
Zalety parachutów są następujące:

- ich skuteczność to oczywiście subiektywne odczucie. Jednak w moim przypadku właśnie te wzory sprawdziły się na wielu wyjazdach i w różnych warunkach.

- parachuty doskonale unoszą się na wodzie, a ich prezentacja różni się od klasycznych wzorów. Mucha z tradycyjną jeżynką ustawia się z reguły pod prąd, a tułów unosi wysoko nad powierzchnią. W parachutcie tułów leży na wodzie, a muszka przypomina owada, który dopiero, co suszy skrzydełka. Wzory na wygiętych (kiełżowych) hakach, bez ogonków to fantastyczne imitacje wszelkich wylotów.

- dobrze ukręcony parachut ma rzadką jeżynkę (2, góra 3 nawoje). „Skąpo” ukręcony nie traci nic na pływalności, a zdecydowanie lepiej imituje naturalnego owada.

- parachutowe jeżynki wiązane na kontrastowych skrzydełkach (pęczki farbowanych promieni, CDC, syntetyczne przędze, pręciki piankowe) są doskonale widoczne na wodzie.

Jedyną wadą muszki jest opanowanie techniki wiązania. Szczególnie początkującym może sprawiać ona pewną trudność (ilość ciasnych nawojów, zakańczanie), ale warto się uczyć, bo satysfakcja jest gwarantowana. Mogę tu podrzucić patencik, który stosuje przy wykonywaniu parachutów z CDC. Aby ułatwić wiązanie jeżynki, pionowe skrzydełko usztywniam krótkim odcinkiem stosiny z tego samego piórka (2-3mm).

jsch02 03
Ulubiony wzór wykonuję na hakach 16-18. Nic wiodąca 8/0. Ogonek i jeżynka są brązowe, natomiast tułów jasno popielaty. Wykonuję go przeważnie z promienia lotki krzyżówki. Ta wersja parachuta jest skuteczna zwłaszcza jesienią, przy obławianiu spokojnych płani – ulubionego żerowiska lipieni dużych i małych.
Zachęcam do sprawdzenia tych łownych i pięknych muszek. Połamania kija!

o mnie
Łowi na muchę od 1998 roku. Z początku więcej czasu nad wodą spędzała giermkując swojemu chłopakowi. To dzięki niemu złapała muszkarskiego bakcyla. Najbardziej lubi łowić na suchą muszkę i krótką nimfę. Streamer i mokra muszka stanowią jeszcze dla niej pewną zagadkę. Zamierza ją rozwikłać w najbliższym sezonie. W wolnych chwilach wykonuje sztuczne muchy dla siebie i przyjaciół.
Inne artykuły autora