• 1
  • 2
  • 3

No Killowscy - desantowcy

                                                                      

                                                                                                                          „Media społecznościowe zgarniają wszystko.

                                                                                                                                 Poza nieliczną grupą sędziwych panów,

                                                                                                                      którzy raz na jakiś czas zerkną tu, czy tam....

                                                                                                                                                                  Roman Magiera

No Killowscy - desantowcy

A na koniec złego, desant na Wody Krainy P&L nastąpił z najmniej spodziewanej strony. Spora część wędkarzy P&L przyczynę zaniku populacji pstrąga i lipienia upatruje w konkurencji zwierzęcej: wydrach norkach, czy kormoranach. Wyostrzają więc wzrok, czujnie wypatrując w środowisku naturalnym przeciwnika, a tu niespodzianka. Żmije wypełzły z własnego grona. Omawiany problem, oczywiście dotyczy też wód innego charakteru, ale te podgórskie oraz górskie, są najbardziej czułe na wszelkiego rodzaju dziadostwo.

Ale, o co chodzi? – zapyta naiwny lub cyniczny wędkarz. A, o to panie wędkarzu, że od kilku już lat, aż nadto daje się zaobserwować zjawisko panujące wśród wcale licznej grupy wędkarzy, którzy nie zabieranie ryb potraktowali jako wymówkę w łamaniu przepisów. Co więcej, zjawisko to potęguje się, a osoby je piętnujące narażają się na różnego rodzaju ataki, z których najłagodniejszym jest nazwanie ich „mięsiarzami”. Nawiasem mówiąc, wśród tych, którzy zabierają ryby, także zdarzają się stosujący zasadę ”No kill”. Dzieje się to wtedy, gdy potrzebują wymówki przy łamaniu przepisów. Jednak zdecydowanie „nokilowcy” mają większe parcie na zaspokojenie swojej żądzy wędkowania przez cały rok i o każdej porze dnia oraz nocy, niż mięsiarze na mięso.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że przepisy są po to stworzone, żeby je przestrzegać. To, że kontrolowanie większości Wód Krainy P&L jest niewystarczające, a karanie mało skuteczne ze względu na znikomy wymiar kar – nie powinno stymulować wykroczeń. Dodatkowo, także przepisy związkowe sprzyjają postawom nagannym. Wystarczy przeanalizować, ile Okręgów PZW wprowadziło zakaz spinningowania na Wodach Krainy P&L od dnia 1 września. Niewiele. Co z tego wynika, chyba nie trzeba wyjaśniać. Jak sama nazwa wskazuje, pstrąg potokowy i lipień europejski są tu gatunkami wiodącymi i jako uprzywilejowane, powinny być specjalnie chronione. Ale, przecież trzeba zadowolić gawiedź żądną nałowienia się, żeby mogła odbić sobie opłaty związane z wędkowaniem. A, jak będzie usatysfakcjonowana, to prędzej zagłosuje za kim trzeba. To, chyba tak działa?!

Doszło do tego, że spotyka się wędkarzy, którzy zamiast dbać o zachowanie dobrego rybostanu naszych wód, podczas  wędkowania łamią elementarne przepisy. Co gorsza, bez żadnej żenady rozpowszechniają efekty swojego cwaniactwa, chociażby na łamach powszechnie dostępnego przekazu cyfrowego, czym promują negatywne zachowania. Posuwają się bardzo daleko, żeby tylko nakręcić super filmik lub zrobić wypasione zdjęcie. Będę podziwiany, a efekt psychologiczny jest taki, że część pozostałych wędkarzy nie chcąc być frajerami i czekać, aż im przełowią i wyłowią ryby, zaczyna postępować podobnie.

Rozpisywać się tu w szczegółach nie będę, więc wymienię tylko największe „grzechy”:

1. Łowienie ryb w czasie trwania okresu ochronnego.

2. Łowienie w miejscach niedozwolonych: matecznikach, czy obrębach ochronnych.

3. Łowienie w porze niedozwolonej.

4. Zwiększenie presji, poprzez bardzo dużą częstotliwość i przedłużony czas wędkowania (najlepiej całodobowo i całotygodniowo, jak na stacji paliw).

Co najgorsza, powyższe cele są realizowane, bo przecież skoro nie zabieram, to mi wolno.

Zasady “No kill” (nie zabijaj) i “Catch and release” (złów i wypuść), są postępowaniami wzniosłymi i jak najbardziej postępowymi. Tyle, że pod ich płaszczykiem nie można dopuszczać się łamania przepisów.

o mnie
Inne artykuły autora

Nasi partnerzy